środa, 31 grudnia 2025

Od Delty - "Pijany na koniec miesiąca" cz.14


Kaj spędził święta sam. Sam samiutki jak paluszek. Jak to drzewko na środku wzgórza, które zapomniane tylko powiewa na wietrze i patrzy z tęsknotą na wszystkich wokół.

Misung miał wtedy jeszcze Atlę, przynajmniej przez chwilę, bo świąt nie doczekała i biedak się załamał. Kaj jemu akurat nie zazdrościł. Ale wszyscy inni? No dobra może Eilert nie miał też nikogo, ale u niego to normalne. To nie było normalne stworzenie, nie z takim kapeluszem.

Ale Mezularia i Miodełka? Spędziły ten czas razem w słodkim gronie. One dwie i Rana, partnerka Mezularii. Cóż za piękne święta. Niech się otrują! Bo Kaj też takie chciał, a nie mógł takich mieć.

A Szkliwo? Ten parszywy dziad siedział gdzieś za granicą i pewnie oczekiwał, że Kaj mu świąteczne listy przyniesie szybko. O co to, to nie! Nie będzie się szlajać po nieznanych mu krajach przed sylwestrem. Musi się przecież upić w trzy dupy!

A jakby tego było mało, ta wataha kompletnie oszalała i przyjęła psa! Jak mu było. Ćpun? Niśpon? Nicpoń! Właśnie! Nicpoń. I panoszył sie wszędzie i psuł Kajowi humor samą swoją obecnością, bo jak to że pies ma więcej szacunku niż on! Odrażające.

Więc Kaj na święta siedział sam pod drzewem i pił resztkę spirytusu jaka mu została.

<CDN>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz