Drogi pamiętniczku,
Dally polecił mi żebym opisała trochę swojej przyszłości i czego chcę w przyszłości. Podobno to pomaga poukładać sobie wszystko w głowie.
Wiec tak. Urodziłam się daleko stąd. Daleko od tej watahy i od tych gór, które tak lubię. Dobre spacery zapewniają. W każdym razie, urodziłam się daleko. Nie pamiętam dokładnie gdzie i nie pamiętam już za bardzo z kim. Wiem tylko, że moja mama w miarę szybko przepadła. Potem zajmowała się nami babcia. Ale tam było inaczej. Nas była czwórka na początku. Potem tylko trójka. Potem tylko ja i siostra. Dalia widziała co stało się z naszym bratem, a ja chyba wyparłam to z pamięci.
No i babcia musiała dla nas polować. I wszyscy wokół byli w miarę niemili. Wręcz agresywni. To oni zabili mi mamę, oni pozbyli się moich braci. Nie wiem czemu ktokolwiek w ogóle chciałby mieszkać w watasze jak tamta. Tutaj wszyscy pracują dla wszystkich. Jako medyk nie muszę polować żeby być najedzoną. Musze tylko leczyć. Jedzenie jest nam przyniesione, bo pracujemy na dobro naszej watahy, więc przykładamy się do jej funkcjonowania. Tam każdy walczył i bił się o swoje.
Potem babcia, ciocia… nie pamiętam już dokładnie. Tamte miesiące i dni zamazały mi się już w pamięci. W każdym razie dała nas jakiemuś ptaku i on nas wyniósł aż tutaj. Jeśli dobrze pamiętam była to Miodełka. Dawno jej nie widziałam, a w końcu to ona przyjaźniła się z moją rodziną. Może kiedyś się jej o to spytam, jak uda mi się ją spotkać. W każdym razie – zaadoptował nas, mnie i Dalię, Delta. Medyk. I to on zasiał we mnie ziarno miłości do medycyny. Potem podrosłam, a potem przyszła epidemia.
Tak poznałam czym dokładnie pachnie śmierć. Zapach rozkładającego się chorego ciała jest dziwnie silny i ma słodkawy posmak. Może dlatego osoby zabijające innych tak bardzo go lubią. Mi się średnio podobał, ale ja nie mam akurat co tu gadać. Wybrałam ścieżkę medyka i to jest bardzo związane ze śmiercią. W każdym.. nadużywam tego stwierdzenia jak tak czytam…
Tutaj jak już jestem, to wybrałam stanowisko pomocnika medyka. Moja siostra szpiega, ale już ci o tym mówiłam. Ja w przyszłości chciałabym zostać medykiem, ale mam jeszcze wiele lat do nauczenia się wszystkich sztuczek, które zna Delta. Chciałabym też w miarę szybko znaleźć sobie kogoś bliskiego i może się pobrać, chociaż to jest bardziej opcjonalne.
W przyszłości marzą mi się też dwa mioty. Chciałabym mieć
jeden w wieku około 3 lat o ile mi się uda. I mieć kogoś z kim te szczenięta będę
mogła wychować. Jakby to były dwa szczeniaki to byłoby najlepiej, ale jak
będzie więcej to jakoś dam sobie radę. Najważniejsze aby mieć towarzysza w
swojego boku. Jak mi się nie uda w wieku 3 lat to może w wieku 5. 3 i 6 lat, dwa
mioty albo 5 i 8. Wtedy mam trochę odstępu i czasu aby nacieszyć się i spokojem
i dziećmi.
Ale tak. Marzą mi się dzieci. Moje własne. Nie chciałabym adoptować, a zajść w ciążę i nosić te małe skarby pod własnym sercem. Nie to że mam coś do adopcji. Może jak już wychowam swoje to mi się trafi jakieś do adopcji, ale pierwsze chciałabym odchować z własnej puli genetycznej.
Muszę już iść, bo wzywa mnie sen. Jutro ciężki dzień. Straciliśmy niedawno położną i teraz to Delta i ja musimy sobie odświeżyć wiedzę. Jakaś wilczyca z WSJ przyszła urodzić szczeniaki i ja osobiście nie wiem co może się wydarzyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz