niedziela, 2 czerwca 2019

Od Naoru CD Serenity

Naoru złożył uszy i spojrzał na Serka. Nie mógł uwierzyć w to co powiedziała. Widząc, że jej pyszczek ma smutny wyraz postanowił wziąć się w garść. W końcu on jest samcem i powinien ją wspierać, pocieszyć, a nie użalać się nad sobą. Słowa Serenity dużo pomogły. Nao zrozumiał, że tym samym pomógł matce. Wstał i przybliżył się do białej wadery. Objął ją łapą. 
- To nie twoja wina. Nie miałaś na to wpływu. - odparł. Wtulił swój pyszczek w jej miękkie futerko. - Cieszę się, że tu jesteś. Dzięki tobie staje się silniejszy. - odparł z uśmiechem. Zabrał pysk, by spojrzeć w jej piękne oczy, w których mógł dojrzeć gwiazdy. Widział w nich mąkę iskierki. 
- Dziękuję ci. - odparł. - Pomogłaś mi zrozumieć wiele rzeczy. 
- Poprostu powiedziałam ci prawdę. 
- Wiesz... Widzę, że coraz więcej nas łączy.- zaśmiał się lekko, a waderka uśmiechnęła się. Naoru ujął jej łapę.
- Naprawdę jestem ci wdzięczny.- powiedział i ucałował delikatnie jej łapę. Wadera zarumieniła się lekko. Gdy Naoru pościł jej łapkę zaproponował spacer, by trochę odetchnąć po wyznaniach. Serek zgodziła się i już po chwili szli tam gdzie ich łapy poniosą. 
- Czasem mam takie wrażenie, że gdybym cię nie poznał to moje życie byłoby znacznie bardziej nudne. 
- Dlaczego? 
- Wprowadziłaś do mojego życia wiele uśmiechu Serenity. - powiedział spoglądając w jej oczy. Wadera spojrzała w bok. 
- A co masz na myśli mówiąc bardziej? Teraz też uważasz je za nudne? 
- Cóż...  Jest znacznie mniej ciekawe niż twoje, to na pewno. Gdy ja śpię lub szukam sobie jakiegoś zajęcia by nie umrzeć z nudów, ty opiekujesz się marzeniami innych. Bynajmniej to wnioskuję po tym, że jesteś strażniczką marzeń. 
- Twoje życie nie jest nudne. Możesz spędzać czas wspólnie z rodziną ile tylko chcesz. Ja mogę przybywać na tym świecie tylko w nocy. 
- Nie można jakoś przedłużyć pobytu? - spytał zaciekawiony. Gdy Serek chciała odpowiedzieć, zza krzaków wyłonił się karakal, a konkretniej Rysio. Nao uśmiechnął się. 
- Cześć Rysio. - przywitał się. Ryś jednak spoglądał na niego groźnie. Podszedł do niego i zdzielił go łapą. Naoru spojrzał zaskoczony na niego. Serek również zaskoczona spojrzała na kota. 
- Czyś ty zwariował? Ojca i siostrę po takim wyznaniu zostawić?! Wiesz jak oni się martwią?!- spytał. Umilkł gdy zauważył Serenity. Jego pyszczek otworzył się z podziwu. 
- Jak aniołek.- powiedział na co Serenity wraz z Nao zaśmiali się. 
- Rysio to jest Serenity, Serenity to jest Rysio. - przedstawił ich sobie Nao. Ryś podszedł do wadery z uśmiechem i ujął jej łapkę w geście przywitania. 
- Miło mi cię poznać. Teraz to ja się nie dziwię, że Nao ucieka z domu. Do takiej piękności to i ja bym uciekał. - odparł kot, na co Nao zarumieniony spojrzał w bok. 

<Serenity?>

Od Serenity CD Naoru

           To musiało być dla niego ciężkie. Trauma.
                                  Jesteś pewna, że chcesz wiedzieć?
                                                                 Poczucie winy.
                                                                                Nie można pomóc temu, co już się stało. Możesz próbować zmniejszyć szkody.
                                                                                      Dlaczego nie powiedział? Bo to zbyt trudne.
Ale... Przeze mnie też ktoś zginął.
To przeze mnie nie żyje.
To JA ją zabiłam.


W głowie Serenity kołatało się wiele myśli. Była zbyt spokojna z wierzchu, w głowie i sercu trwała burza. Przekraczając barierę wymiarową i lecąc już nad watahą, miała jeden cel - znaleźć Naoru. Jej pyszczek podczas kierowania się nad jezioro, nie było tej nocy ozdobione uśmiechem. Spokój. Neutralność.
Zacisnęła powieki. Ostry wiatr atakował jej złote oczy. Tak jak wtedy, gdy miała opowiedzieć o najgorszym przeżytym koszmarze swojej matki. Nao nie podszedł na krok kiedy wylądowała metr przed nim. Spojrzała na niego bez zbędnych słów.
-Płakałeś- powiedziała cicho dostrzegając jego zaczerwienione oczy. Nerwowo zastrzygł uszami uciekając wzrokiem na bok.
-T-to nic takiego...- wymamrotał. Westchnęła.
-Nao, jesteś kiepskim kłamcą... Coś cię zżera od środka. Pogrążasz się duchem i sercem w poczuciu winy, które lada chwila całkiem cię pochłonie.
-Ja... zrobiłem coś... bardzo złego- opadł na ziemię, a za nim w milczeniu również wadera.- Moja matka... Ona cierpiała. Chciałem jej pomóc... Zabiłem własną matkę- podniósł głos i nagle łzy zaczęły mu uciekać. Głos zaczął mu coraz mocniej się zacinać.- Powiedziałem im... Ojcu i siostrze... Jestem potworem... Ale... Ale nie chciałem ci mówić tego! Uciekłabyś- wówczas głos mu się całkiem załamał.
W milczeniu Serek objęła go, pozwalając mu na upust emocji. Potrzebował tego równie mocno, co powietrza. Dopiero po pół godzinie oddech stawał się mniej chrapliwy. Po kolejnych trzydziestu minutach podniósł się z wytartymi oczami, w dalszym ciągu były mocno przekrwione. Nic nie mówiąc, dawał do zrozumienia swoją przegraną. Zupełnie jakby oczekując odejścia wadery.
-Wiedziałam- powiedziała cicho.-... Kiedy przeglądałam twoje wspomnienia... Nie chciałam ci o tym mówić... Ale wiedziałam o tym.
Naoru nie odezwał się, opuścił głowę ku ziemi. Serenity mówiła cały czas cichym głosem wpatrując się w jego czuprynę.
-Uważasz, że powinnam uciec od ciebie?- Kiwnął głową.- ... Chciałbyś tego?- Tu zaprzeczył ruchem głowy.- ... Rozumiem... Ale, myślę, że źle robisz. Patrzysz na to nie tak, jak powinieneś. Nao, proszę, spójrz na mnie.
Ponieważ nie wykonał jej prośby, westchnęła i łagodnie złapała łapką jego szczękę, lekko podnosząc głowę. Jego oczy były oceanem bólu.
-Twoja mama strasznie cierpiała. Poprosiła cię o coś, czego nie musiałeś robić. Ale zrobiłeś to. Zabiłeś ją- w oczach zadrżało, chciał zabrać głowę, ale znowu się odezwała.- Nie odwracaj wzroku Nao. To ważne. Pozbawiłeś ją życia ale tylko dzięki tobie odejść w mniejszych bólach. Pozwoliłeś jej odejść z honorem...Wolałbyś dalej patrzeć na jej dalsze męki?
-Nie- w końcu się odezwał słabo.- Ale oni...
-Twój ojciec i siostra zrozumieją. Wszyscy ją bardzo kochaliście i nie chcieliście jej krzywdy. Uratowałeś ją od niej. Zrobiłeś to z miłości syna do matki. Aisu była ucieszona, że wyzwoliłeś ją. Nie powinieneś się obwiniać za jej śmierć. Trzeba patrzeć na to, że jej niezmiernie pomogłeś bo tylko ty mogłeś to zrobić.
-Dlaczego...?
-Hm?
-Dlaczego mówisz to tak pozytywnie? Nie miałem wyboru!
-Och, Nao- szepnęła puszczając jego głowę z lekkiego trzymania. Dopiero wtedy dostrzegł jej ból w oczach.- Właśnie, że miałeś. Z naszej dwójki to ty miałeś dar wyboru... Widzisz... Ja również zrobiłam coś złego... Ja także kogoś zabiłam. 
Spojrzał na nią z niedowierzaniem. Ta niewinna biała kulka Serenity, kogoś zabiła? Odwróciła głowę na bok.
-Musisz wiedzieć, jedną smutną sekwencje. O Strażnikach. Jeśli wadera nie będąca Strażnikiem Marzeń, urodzi takie szczenię z naznaczeniem jego fatum, umiera przez komplikacje porodowe, które są wówczas okrutne.
Przerwała przenosząc wzrok ponownie na niego. W jej oczach był smutny spokój, przypominający dotkliwie stłuczoną cenną rzecz, nieudolnie sklejoną i ukrytą za szkłem.
-To ja jestem winna śmierci mojej mamy. Odebrałam ją bratu... Gdybym się nie urodziła, byłaby tu żywa i uśmiechnięta. A nie jako zatarte wspomnienia... Nie powinnam przyjść na świat. To ja zabiłam Caeldori.

<Nao?>

Od Palette CD Kurahy

Zastrzygła uszami przenosząc wzrok na horyzont nad wierzchołkiem drzew w kierunku nieba.
-Tylko myślałam na głos. Nigdy nie było tak spokojnie w historii naszych relacji, aż dziwne. Kiedyś było głośno z naszymi wybrykami, ale głównie twoje z Wrotyczem...- na chwilę umilkła wymawiając imię zmarłego brata. Zaraz jednak ponowiła.- W międzyczasie Goth, którego się dopiero niedawno powstrzymało. A teraz? Jakby ten spokój był nie na miejscu.
Wadera szczerze nie była pewna co dalej. Jasne, żyjmy i wypełniajmy obowiązki ale... Jej cele życiowe kończyły się na kwestii wybrnięcia z narzuconego małżeństwa z pokonanym demonem i zwycięstwo nad nim. Gdyby to była lista rzeczy do zrobienia, to mogłaby spokojnie odhaczyć. Tylko co teraz? Ostro spoglądając, plany na jej życie się wyczerpały.
Kuraha nagle westchnął, co przyciągnęło jej uwagę.
-Wiem, co masz na myśli.
-Masz jakiś pomysł?- Spytała jak za czasów szczenięcych, z ciekawością jego propozycji. Kuraha podrapał się z tyłu głowy odwracając wzrok.
-Może stwórzmy w miarę szczęśliwą rodzinę?- Uniosła kącik ust ku górze, jakby rozbawiona. Momentalnie skojarzyło jej się z zabawą, którą unikała za szczeniaka, zabawa w rodzinę czy coś podobnego.
-Sugerujesz...- Zawahała się i zaczęła od nowa pytanie.- Masz na myśli pełnoprawną rodzinę ze... szczeniętami?
Odkaszlnięcie basiora dalej nie patrzącego jej w oczy skłoniło ją do zgodzenia się z myślą, że najpewniej o to mu chodzi. Jakby nie patrzeć, gdyby się zgodziła, przebiłaby rekord czasowy rodziców, którzy chyba po niespełna kilku, może trzech, tygodni dowiedzieli się o ciąży. Jeszcze raz spojrzała w nocne niebo. Późno.
-Na razie pójdźmy odpocząć. To był dość ciężki dzień- powiedziała wstając.
Zobaczyła jak jego głowa nakierowała się na nią przy słowach "na razie". Uśmiechnęła się lekko czekając aż i on wstanie, by mogli się już razem oficjalnie jako para pójść odpocząć.

<Kuraś?>

Od Sikorki

Zastrzygłam uszami. Gdzieś z oddali dobiegały mnie obce głosy. Nie miałam pojęcia, do kogo mogą należeć, nigdy wcześniej ich nie słyszałam. Nos podpowiadał mi, że gdzieś w tej okolicy mogę znaleźć inne wilki, być może więc głosy należały właśnie do nich. 
- Szczurku? - Zagaiłam. - Myślisz, że powinniśmy to sprawdzić?
Oczywiście nie usłyszałam żadnej odpowiedzi, jednak stworzonko poruszyło się nieznacznie na moim grzbiecie. Ruszyłam więc powoli w stronę nieznanego. Z każdym kolejnym krokiem głosy ptaków cichły, a ledwo słyszalne dotąd rozmowy stawały się wyraźniejsze. Powoli możliwym były wychwycenie poszczególnych głosów, choć zrozumienie słów nadal nie należało do najprostszych.
- Muszę przyznać, że trochę się boję. - Powiedziałam, przywołując na pysk lekki uśmiech.
Choć starałam się zachować spokój, moje serce drżało. Trochę obawiałam się tego, co możemy napotkać. Czy wilki, które spotkamy, nie zaatakują nas od razu? Chwilę po tych słowach mój towarzysz opuścił dotychczasowe miejsce przesiadywania i zbiegł na ziemię.
- Szczurku? - Zapytałam, nieco zmieszana jego zachowaniem.
Chichy odgłos jego kroków mówił mi, że zwierzę zaczęło kierować się dalej w stronę, z której dochodziły głosy. Bezzwłocznie ruszyłam za nim.
- Wiesz, nie jestem pewna czy powinniśmy tak po prostu sobie wbiegać na czyjeś tereny. Ten, kto tu mieszka może nie być zbyt przyjaźnie nastawiony do obcych. Zupełnie ignorując moje słowa, mój towarzysz dalej parł przed siebie. Nie przypominałam sobie, aby zachowywał się w ten sposób kiedykolwiek wcześniej, nie do końca wiedziałam więc, co powinnam zrobić. Jakby znikąd do moich nozdrzy dotarł bardzo wyraźny zapach innego wilka.
- Szczurku, Stój! - Zawołałam wystraszona nieoczekiwanym zapachem.
Niestety było już trochę za późno. Słyszałam, jak mój towarzysz piszczy i wierci się nerwowo.
- Szczurku? - Zapytałam, kierując się w stronę dźwięku, aby sprawdzić, co się dzieje.
- Ani kroku dalej. - Warknął wilk. - Kim jesteś i co tu robisz?
- Co się dzieje? Proszę, nie rób mu krzywdy.
Piski mojego szczurzego przyjaciela ustały. Uznałam to za dobry znak. Nadal jednak nie mogłam być pewna zamiarów wilka.
- Kim jesteś? - Wilk ponowił jedno ze swoich poprzednich pytań.
- Mam na imię Sikorka. - Powiedziałam i skinęłam lekko głową.
- Jesteś sama?
- Tak, tylko ja i mój przyjaciel.
Nastała cisza, która zdawała się trwać całą wieczność. Czekałam na jakiś ruch, czy choćby jedno słowo ze strony wilka. Serce drżało mi w oczekiwaniu na to, co może się wydarzyć.
- W porządku. - Powiedział wilk. - Idziesz ze mną.
Nieznajomy wypuścił mojego towarzysza i Szczurek natychmiast wdrapał się z powrotem na mój grzbiet. Odetchnęłam z ulgą, czując, że jest znów przy mnie. Zgodnie ze słowami wilka, podążyłam za nim. Nadal jednak czułam się dość niepewnie. Nie miałam pojęcia, dokąd idziemy i kim właściwie jest ów ktoś, za którym podążam. Mimo wszystko nieznajomy nie skrzywdził Szczurka, a nawet go wypuścił. Byłam więc dobrej myśli.
- Umm... mogę wiedzieć, jak się nazywasz? - Zapytałam niepewnie.

< Tajemniczy ktosiu? >

Nowy członek!


Sikorka - pomocnik

Od Zawilca CD Etain

Przemierzaliśmy dalej terytoria WSJ, mijając ziemie leżące najpierw na jakimś sporym płaskowyżu, później wśród wiecznie opustoszałych gór, potem ostatecznie je opuściliśmy, by przedostać się na te nieznane tereny, co do których nie miałem wcześniej żadnych planów, czy chociażby wyobrażeń.
Od rozglądania się zaczęła boleć mnie szyja. Kilka razy jeszcze odwracałem się, by kątem oka upewnić się, że Mundus idzie za nami. Mimo wszystko, dobrze było mieć go z powrotem przy sobie. Te jedne znajome oczy dawały mi tę część poczucia bezpieczeństwa, która zależna była od przyzwyczajeń i wypracowana przez lata. Towarzyszył mi w najważniejszych spotkaniach dyplomatycznych, niejednokrotnie ratował z nieprzyjemnych sytuacji, przez które wpadałem zazwyczaj przez własną nieporadność. Zawsze był gdzieś obok, mniej więcej w ten sam sposób, podążając za mną krok w krok i włączając się w razie potrzeby, jak Anioł Stróż. Tak, jak anioł...
Byliśmy już daleko za ostatnią granicą, którą znałem. To, co mieliśmy zobaczyć dalej, było dla mnie jedną wielką niespodzianką. Zastanawiałem się, jak z Etain. W końcu przybyła do nas nie wiadomo skąd, a przynajmniej nikt nie mógł mieć pewności. Jasnym było jednak, że nie ze wschodu, ponieważ od wszystkiego, co znajduje się w jego objęciach oddziela nas niepokonana do tej pory przez nikogo granica morza. Na południu jest WWN, a na północy sąsiadujące z naszymi chyba dosyć rozległe terytoria ludzi, bowiem nie słyszałem również, by jakieś wilki kiedykolwiek przybyły właśnie stamtąd.
W końcu zatrzymaliśmy się na postój. W zasadzie nigdzie nam się nie śpieszyło.
- Chcemy tutaj odpocząć? - zaproponowała Etain - miejsce wygląda na ładne - potoczyła wzrokiem wokoło. Rzeczywiście, wśród nielicznych, rosnących tutaj drzew można było poczuć się trochę jak w oazie. Poza nim drzewa można było dostrzec jedynie na bardzo odległym horyzoncie. Tam też zmierzaliśmy, ale wędrówka musiałaby trwać zapewne jeszcze ładnych parę godzin.
- Tak, tu przystańmy - powiedziałem ochoczo, po czym klapnąłem na ziemię z ciężkim westchnieniem.
- Jesteś zmęczony? - zapytała - ja w sumie nie bardzo. Przespaceruję się jeszcze trochę dalej, może uda mi się znaleźć coś ciekawego. A potem pewnie zostaniemy tu na noc - przeciągnęła się i poszła. Kiwałem głową jeszcze przez chwilę po tym, jak zniknęła między drzewami. Przez moment tak się tym zająłem, że chyba po swojemu zacząłem popadać w odrętwienie, w wyniku czego znów rozjechały mi się oczy, każde w swoją stronę.
- Zawilec! - to Mundus, dopiero gdy usłyszałem swoje imię, zorientowałem się, że w ciągu ostatnich pięciu sekund słyszałem je już drugi raz. Z niemałym trudem otrząsnąłem się i popatrzyłem na niego.
- Już w porządku? - mruknął. Pokiwałem głową i uśmiechnąłem się.
- Coś się stało?
- Wiesz... - popatrzył na miejsce, gdzie zniknęła Etain - trochę słabo wyszło z tymi kwiatami, pewnie już zauważyłeś.
- Nie rozumiem... - zrobiłem minę przerażonego szczenięcia na tyle, na ile pozwalały mi mięśnie mimiczne. Ptak zmarszczył brwi i przeniósł wzrok na mnie.
- Powinieneś dać jej jakiś ładny kwiatek... ty.
- Ja?
- Przez cały czas myślała, że są od ciebie, geniuszu - odrzekł z nutą konsternacji - może warto by jednak pokazać, że nie jesteś gburem i też o tym pomyślałeś.
- Ach, masz rację - stropiłem się nieco - ale skąd ja tu wezmę kwiaty?
- Mogę ci jakieś znaleźć...
- Czyli zaczynamy od nowa.
Popatrzył na mnie jeszcze raz i fuknął z rozdrażnieniem, chowając się pod jakimś krzakiem. Wygląda na to, że kwiatka będę musiał szukać sam. Ale w jednym miał zupełną rację, powinienem sam pomyśleć o jakimś miłym geście. Ileż razy można być tak wyręczanym przez przyjaciół? Tak właśnie kończą się podobne podstępy.
Tymczasem wadera wróciła. Usiadła z nami i zaczęła mówić.
- Tam dalej teren robi się trochę bardziej nierówny. Możemy pójść wąwozem, znalazłam niewielki, który prowadzi dalej. Jest tam stanowczo więcej cienia, niż na otwartej przestrzeni, a następne dni zapowiadają się na gorące. Jak już dotrzemy do lasu, może spotkamy jakieś wilki.
- Świetnie, zatem pójdziemy wąwozem - przytaknąłem, chociaż moje myśli krążyły już wokół problemu, na który musiałem znaleźć rozwiązanie. Gdzie ja znajdę kwiaty, jakieś ładne kwiaty dla Etain?

< Etain? >

sobota, 1 czerwca 2019

Zmiany w umiejętnościach!

Moi Mili,
ponieważ ostatnio na pytanie, czy nasze społeczeństwo chce zmiany w jednym z punktów formularzy postaci, a konkretnie w umiejętnościach, otrzymałem dwie odpowiedzi twierdzące i zero przeczących, oto dziś nadchodzi przygotowana zmiana.

Co się NIE zmieniło?
Umiejętności dzielą się na cztery kategorie, trzy obowiązkowe dla każdego wilka - szybkość, siła i zwinność, oraz jedna dodatkowa dla wilków magicznych - moc.
Szczenię, które urodziło się w watasze, genetycznie odziedziczy po rodzicach po połowie sumy ich punktów.
Podczas konkursu nagrodą może być podwyższenie umiejętności wilka.
Inne postacie, które nie wystąpiły w żadnym opowiadaniu w danym miesiącu, tracą 1 pkt od losowej umiejętności. Po utracie wszystkich punktów, umierają.

Jak to teraz będzie wyglądać?
Na początku każda postać, która dołącza do WSC, otrzymuje 15 pkt umiejętności do rozdzielenia pomiędzy wybrane cechy.
Umiejętności nadal można będzie rozwijać przez pisanie opowiadań treningowych, aktywność w WSC i branie udziału w konkursach. Ale...
Od dziś czas na serię opowiadań treningowych nie będzie ograniczony, to znaczy, że będzie można pisać ją przez dłużej, niż tydzień. Ponadto, za serię 4 opowiadań wilk otrzyma 3 pkt (szczenięta 4 pkt), a za serię 7 opowiadań, 6 pkt (szczenięta 7 pkt).
Co miesiąc wilki, które zajęły jedno z pierwszych miejsc pod względem liczby napisanych opowiadań, otrzymują 2 pkt (szczenięta 3 pkt).
Co miesiąc inne postacie, które wystąpiły w naszych opowiadaniach otrzymują 2 pkt do wybranej umiejętności.

Stary wzór:
Szybkość:  ●●●●●○○○○○
Siła:            ●●●○○○○○○○
Zwinność: ●●●●○○○○○○
Moc:           ●●○○○○○○○○
Punkty do rozdzielenia: 2

Nowy wzór:
Szybkość:  26
Siła:            7
Zwinność: 14
Moc:           5
Niewykorzystany potencjał: 1

Tym samym, znika limit punktów, które można zdobyć.
I jak podobają się Wam te zmiany? Jeśli macie jeszcze jakieś pomysły, by ulepszyć system umiejętności, piszcie w komentarzach, albo na naszym czacie!

                                                                                        Wasz samiec alfa,
                                                                                             Zawilec