czwartek, 21 listopada 2024
Od Dark Crystal – "Odejście"
Dark Crystal wiedział, że pozostanie dłużej w watasze go zniszczy, że jego demon w miejscu ogona w końcu przestanie słuchać. Im więcej lat mijało, tym ciężej było go kontrolować. T’Kave rósł w siłę, podczas gdy Kris stawał się tylko słabszy. Tak nie mogło być, basior nie mógł na to pozwolić.
Czasem, jeśli chcesz się o kogoś zatroszczyć, musisz tą osobę opuścić.
T’Kave bardzo wojował, kiedy dowiedział się o planach Krisa. Wyzywał, że nie mogą opuścić watahy, że tylko tu mają co jeść, że tylko tu mają sens istnieć. Dark nie słuchał, chciał po prostu mieć spokój.
Odejście nie było ciężkie, w Watasze Srebrnego Chabra Dark Crystal nie miał żadnych powiązań, znajomości, nawet wrogów. Czysto teoretycznie mógł sobie pójść bez mówienia czegokolwiek, ale nie chciał, by myśleli, że jego stanowisko wciąż jest zajęte, tylko morderca się nie pojawia. Dlatego napisał krzywą notkę z krótką treścią, że odchodzi, zostawił ją przed schronieniem pierwszego lepszego wilka i dokonał to, co powinno mieć miejsce dawno temu. Odszedł z watahy.
<Koniec>
niedziela, 5 marca 2023
Od Dark Crystal CD. Oxide - "Wieczorne zagwostki"
– Jesteś głodny? Oj, jak mi przykro! A może szczeniaczek chciałby spróbować cudzej duszyczki?
– Zamknij mordę – warknął Crystal, starając się uciszyć nękającego go demona. Była zima, więc faktycznie był głodny, ale nie zamierzał dać T'Kave satysfakcji z nękania go.
– Ja też jestem głodny. Chcę krwi. Mięsa. Najlepiej wilczego, słyszysz? Dlaczego mnie nie nakarmisz? No dalej, upoluj kogoś!
– Stul pysk, demonie! – basior nie wytrzymał i krzyknął na cały głos. Oboje zrobili się nerwowi ze względu na zimowy głód, a T'Kave to wykorzystywał. Nie udało mu się jeszcze tak podjudzić Krisa, żeby faktycznie się na kogoś rzucił, ale było blisko.
Kris szukał jakiejś prostej przekąski w lesie. Miał nadzieję na jakąś sarnę, borsuka czy choćby zająca. Nawet kuropatwą by nie pogardził. Szczególnie, że miał do nakarmienia pasożyta.
– Nie nazywaj mnie pasożytem, słyszysz? – teraz to T'Kave zaczął warczeć. – Jestem czystej krwi demonem zepsutej krwi. Nie masz prawa mnie tak nazywać, rozumiesz?
Kris nie odpowiedział. Wąchał tylko powietrze, skupiając się na polowaniu. Coś w końcu musiało się znaleźć.
Kilka godzin. Tyle zajęło basiorowi znalezienie śladów jakiegoś chudego zająca. Był na siebie wściekły, ale przede wszystkim dlatego, że T'Kave wciąż nie dawał mu spokoju, jakim to on jest nieudacznikiem, że nie potrafi złapać zająca. Wal się, T'Kave, pomyślał Mroczny. I nawet nie waż się pyskować, bo wystraszysz zająca. I zapewniam cię, że będzie na ciebie.
Demon na ogonie tylko prychnął.
Zając bardzo szybko zorientował się, że ktoś go obserwuje. Za szybko. Zmniejszało to szanse Krisa na upolowanie tej zdobyczy. Cholera, cholera, cholera i niedola. Niech nie ucieka. Niech nie spieprza za szybko, bo obaj będą głodować. Niech poczeka, aż Kris będzie gotowy na zadanie śmiertelnego ciosu. No dalej, poczekaj jeszcze parę tych znaczących, decydujących o wszystkim sekund.
Nie poczekał, pobiegł do przodu, w stronę przeciwną niż stał Dark Crystal. Wilk się jednak nie ruszał. Niech zając myśli, że miał słuchy, że w rzeczywistości nic się nie wydarzyło. Być może kolejne podejście będzie lepsze. Pobiegł w stronę Różanego Wodospadu, ale to nic, o tej porze roku - i o tej godzinie słonecznej - nie powinno tam nikogo być. Zaraz zaczną się czołgać w jego stronę i będzie fajnie, będzie jedzonko i będzie powód, dla którego T'Kave będzie trzymał mordę w kuble. Przynajmniej na jakiś czas, aż nie zacznie się gniewać za obrażanie go w myślach.
Sądząc po dźwiękach zając nie zamierzał się zatrzymać. Mroczny Kryształ i T'Kave ruszyli w jego kierunku, powoli i najciszej jak potrafili, chociaż dla głupiego żartu demon szczypał co jakiś czas wilka w nogę, dając mu sygnał "Pospiesz się". Przecież zając i tak się nie zatrzymuje, to po co zwlekać? No dalej, idioto. Przebieraj łapami.
Dwójka znalazła się przy Różanym Wodospadzie. Wystarczyło się rozejrzeć, żeby się zorientowali, że zgubili zająca. T'Kave oczywiście był wściekły.
– Celowo to zrobiłeś, prawda? Przyznaj się! – wyzywał wilka, który spuścił wzrok na łapy. – Wystarczą mi twoje myśli. Puściłeś go celowo! Wiedziałeś, że się nie zatrzyma! Umrzemy przez ciebie z głodu, ty... Oooo. – Zaciekawienie demona czymś innym niż wyzywanie Darka było niebezpieczne. Basior zaczął obracać się za tym, co wychwycił T'Kave, ale nie mógł niczego wypatrzyć. – Czuję tutaj wilczą krew. Młodą, smaczną, wilczą krew. Kris, nie czujesz tego? Nie czujesz naszego świeżutkiego posiłku, który czekał tu za nami? No nie gadaj! Na pewno czujesz!
T'Kave zaczął ciągnąć w stronę jakichś skał i dopiero wtedy Kryształ zauważył. Faktycznie chował się tam jakiś wilk. I tak się składało, że oboje byli bardzo głodni. Dark Crystal poczuł, jak ślinka cieknie mu do ust.
<Oxide?>
