Puchło w normalnych warunkach nie piło, ale akurat ten jeden dzień musiało sobie pozwolić. W jakiś niesamowity sposób widziało jeszcze tego samego dnia, jak Miodełka i Szkliwo wygrzewali się razem pod liśćmi złotego berberysu, jednak na szczęście nie zostało na tyle długo, by słyszeć bardzo dwuznaczne jęki od obu rublii. Gdzieś po drodze dokładnie to samo robili Kaj i Mezularia, choć oni znacznie mniej się kryli ze swoimi nagimi przygodami (tak nagimi, jak nagie ptaki mogą być). Ktokolwiek zajrzałby do umysłu Puchła, byłby w pełni świadomy traumy, jakie zwierzątko przeżyło.
Na szczęście wesoły czas nie obejmował Eilerta, który miał swoje własne zajęcia, składając kwiaty na grób swojego przyjaciela Yolotla. Puchło nie miało tak głębokich uczuć jak miłość, ale mogło stwierdzić, że Eilert w głębi duszy bolał.
Misun i Nicpoń nie byli sami, przebywali w towarzystwie żywych wilków, każde w swoim własnym kręgu znajomości, który pozwalał na rozwijanie się w pragnionych polach. Puchło bardzo cieszyło się na ten spokojny widok.
Tylko kto mu powie, że to wszystko był jeden dziwny sen spowodowany nadmiarem sfermentowanych jabłek?
Let's fucking go
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz