wtorek, 31 lipca 2018

Podsumowanie lipca!

 Drodzy Członkowie WSC!
Jak co miesiąc, przychodzę dziś do Was z mową podsumowującą naszą działalnośćć w tym miesiącu. Przede wszystkim: na wstępie chciałbym zaznaczyć, jak bardzo cieszę się, że aktywność w WSC ponownie wzrosła. W dużej mierze stało się tak dzięki naszym stosunkowo nowym członkom, Raisie i Conquestowi. Co prawda przyszło nam pożegnać się z kilkoma osobami, ale, wnioskując po niekończącej się nieobecności tychże postaci, był to ich, nie nasz wybór.

Najbardziej aktywnymi wilkami były:
Raisa z 8 opowiadaniami
Conquest z 5 opowiadaniami
oraz Zawilec z 3 opowiadaniami

Innymi postaciami, które wzięły udział w przynajmniej jednym opowiadaniu w tym miesiącu, byli Goth i Mundus.

Dziękuję za uwagę...
                                                                     Wasz samiec alfa,
                                                                          Oleander

Od Hanako CD Zawilca

Po jednej stronie była spokojna Tsuki, która zawsze mnie imponowała. Może i się uśmiechać nie uśmiechała za często, ale ten uśmiech był bardzo uroczy. Natomiast z drugiej strony był wilk pozbawiony jakich kolwiek emocji. Chyba mojej mistrzyni nie przeszkadzała jego obecność. Zaciekawiłam się tą dwójką. Trzymałam się odrobinę z tyłu, aby móc się im lepiej przyjrzeć.
- Wybaczcie mi, ale muszę was opuścić - tu mnie Tsukiś zatkała. Jak to jest możliwe, że nagle musi mnie zostawić! Miałam oczywiście na myśli nas. Bo jakby nie było to jeszcze był Zawilec.
- Ale jak to Tuskiś?! - spojrzałam się na nią smutnym wzrokiem.
- Naprawdę mi przykro, ale obowiązki mnie wzywają - no cóż, nie mogłam się gniewać na nią o to. - Hana, czy mogłabyś mu pomóc w zapamiętaniu lub daniu kilku ważnych wskazówek na temat roślin leczniczych? - ona poprosiła mnie o coś. Moje serduszko już zostało wypełnione szczęściem. Nie potrafiłam się już na nią gniewać.
- Możesz na mnie liczyć - uśmiechnęłam się gorąco w jej stronę.
- Jak coś to możesz liczyć na Hane. Zapewne pomoże ci lepiej niż ja - położyła łapę na ramieniu Zawilca, aby go uspokoić lub dodać mu otuchy. Trochę sprawiało mi trudu, że nie mogłam odczytać jego obecnych emocji, ale z drugiej strony było to małe wyzwanie. Będąc nauczycielką mogłam wzbogacić swoją wiedzę.
- Co powiesz, abyśmy poszli na polanę życia? - zapytałam się gdy Tsuki odeszła. - Wiesz tam rośnie kilka roślin leczniczych, które są bardzo ważne, a rosną one tylko przez krótki okres w roku - spojrzałam się na niego z uśmiechem na twarzy. - To co ty na to? - dodałam na sam koniec.

< Zawilec? >

Od Raisy CD Conquesta

Szare niebo, deszcz który powoli zaczął spadać z nieba, a do tego burza. Jak dla mnie to nic złego, nawet po części cieszyłam się z tego, gdyż nie przepadałam za ciepłem. Moje futro jest zawsze takie grube przez co tylko w ciepłe dni jest mi, aż za ciepło. Patrząc na wilka, który był niedaleko mnie to wyglądał on tak, jakby kochał deszcz.
- Nie mam nic przeciwko deszczu - odpowiedziałam krótko.
- Czyli go lubisz? - spojrzał się na mnie.
- Jak dla mnie każda pogoda jest odpowiednia, może prócz gorąca. - opowiedziałam cicho. - Ale można powiedzieć, że lubię deszcz. Dzięki niemu mogę zobaczyć więcej roślin, które wyrastają. A te co są wyrosłe przynajmniej nie czują się samotne - sama nie wiedziałam dlaczego to powiedziałam. W obecnej chwili to co mi pozostało to to, aby nie domagał się wyjaśnień. Sama do końca nie wiedziałam, jakbym miała to w inny sposób wyjaśnić. Na szczęście Conquest nie domagał się wyjaśnień. - Ty kochasz deszcz co nie? - zapytałam, a wyraz pyszczka wilka mnie bardzo zaskoczył, ale też i po części zauroczył.
- Tak i to bardzo - uśmiechnął się, a ja wpadłam na pewien mały pomysł. Powinnam się raczej odwdzięczyć wilkowi za zaprowadzenie mnie do tutejszego wodospadu.
- Co powiesz na spacer podczas deszczu? - nie lubiłam za bardzo moknąć, ale raz na jakiś czas nie zaszkodzi mi.


< Conquest? >

poniedziałek, 30 lipca 2018

Od Zawilca CD Hanako

Wilczyca, którą przed chwilą spotkaliśmy, wydała mi się bardzo przyjazną osobą. Mogły być to, rzecz jasna, tylko złudzenia towarzyszące nieuniknionemu, nieświadomemu podjęciu decyzji o przebadaniu napotkanego osobnika przez niejednokrotnie mylące serie procesów zachodzących w mózgu. Na razie wolałem jednak nie zważać na takie niepożądane przypuszczenia kryjące się gdzieś w głębi umysłu. Hana, bo tak właśnie nazywała się obca, uśmiechała się ładnie i była, szczerze mówiąc, cała dosyć ładna. Zgrabna figura i błyszczące, fioletowe oczy. Westchnąłem cicho. Również uśmiechnąłem się słabo. Bardziej za pomogą całego ciała, niż nieruchomego pyszczka.
- Mi także bardzo miło - odrzekłem bezpiecznym stwierdzeniem.
- Gdzie idziemy? - zapytała nasza nowa towarzyszka. Jak zgaduję, dołączyła do Watahy Srebrnego Chabra równie niedawno, jak Raisa.
- Już mówiłam - odpowiedziała beznamiętnie Raisa, robiąc kilka powolnych kroków przed siebie - wiesz, gdzie jest dużo nietypowych, ciekawych roślin? Możemy zorientować się, ile spośród nich da się wykorzystać do wykonania leczniczych płynów.
Błyskawicznie przeniosłem spojrzenie na Hanę, nie wiedząc, na czym skoncentrować teraz swój wzrok. Ta ponownie uśmiechnęła się wesoło i odpowiedziała po prawie niezauważalnym okresie zawahania.

< Hana? >

Od Conquesta CD Raisy

Niebo zaczęło przybierać barwę szarości, a chmury coraz to bardziej się kłębić.
- Niechaj będzie - odparłem. Schronienie odnaleźliśmy wewnątrz pobliskiej jaskini. Nie była zamieszkana, a dość spora i przytulna.
- Proponuję zostać tutaj na noc.. już ciemno, oraz jak zaraz nie zacznie padać to będzie cud. - spojrzałem w niebo. W zasadzie to było tak gorąco i duszno, że liczyłem na burzę z ulewą. Westchnąłem ciężko, po czym usiadłem przy wejściu do jaskini. Sam nie wiem, czy to zmęczenie, czy jakikolwiek inny czynnik sprawiał, że odczuwałem niezwykły spokój. Przymknąłem oczy. Zdecydowanie idzie burza. Odwróciłem łeb w stronę głębi gawry, gdzie Raisa sadowiła się. 
- Boisz się burzy? - zapytałem kładąc się pod ścianą naprzeciw wadery. 
- Hm? - podniosła głowę. - Nie, a dlaczego? 
- Zanosi się. - spojrzałem ponownie na wyjście, po czym ziewnąłem. - A deszcz?
- Słucham? - nie kryła zdziwienia. No tak, zapomniałem, że nie słychać moich myśli. 
- Przepraszam.. czy lubisz deszcz? - uśmiechnąłem się. Prawda jest taka, że kocham deszcz i jak tylko zacznie padać, wadera na minimum pół godziny zostanie tutaj całkiem sama. Uwielbiam biegać i skakać w deszczu, łapać lecące krople do pyska i ogólnie... bawić się.. na deszczu. 


< Raisa? >

niedziela, 29 lipca 2018

Odchodzą!


Strzyga - powód: nie pisanie opowiadań przez dłuższy czas


Rachel - powód: nie pisanie opowiadań przez dłuższy czas


Nightengale - powód: nie pisanie opowiadań przez dłuższy czas


Siobhan - powód: nie pisanie opowiadań przez dłuższy czas

ZDJĘCIE
Lenek - powód: nie pisanie opowiadań przez dłuższy czas


Canay - powód: nie pisanie opowiadań przez dłuższy czas

sobota, 28 lipca 2018

Od Raisy CD Conquesta

Zapytałam cicho czy należy już długo w tutejszej watasze. Okazało się jednak, że nie. Jednak wypowiedź wilka mnie trochę zaskoczyła... ciężko ubrać mi to w słowa. Ja nie byłam pewna czy będę w tej watasze. Zwłaszcza, że była to moja pierwsza do której należę. Zawsze radziłam sobie sama, a jedynymi osobami do rozmów były otaczające mnie zwierzęta. 
Conquest po mojej cichej odpowiedzi wstał. Dokładnie mu się przeglądałam. Jakoś nie potrafiłam od razu nikomu zaufać w dodatku przyzwyczaiłam się do tego, aby obserwować druga osobę. Podeszłam bliżej, a gdy Conquest zaskoczył mnie swoim wyczynem i w dodatku słowami lekko się uśmiechnęłam. Jednak tak naprawdę to byłam zawstydzona. Usmiechałam się delikatnie, ale nie mogąc już dalej ukrywać swojego zawstydzenia położyłam swój pyszczek na ziemię i zakryłam łapami. 
- Czy coś się stało? - zapytał, a ja nie wiedziałam jak mam się zachować. W dodatku czułam jego wzrok na sobie.
- Zapomnij, to nic takiego - wymamrotałam pod nosem. 
- Na pewno? - wstałam na równe łapy. Miałam nadzieję, że mojego zawstydzenia na twarzy nie było widać. 
- Na pewno - upewniłam go. Mój wzrok przykuło piórko leżące na ziemi. - Odwdzieczam się - podniosła pióro i włożyłam mu je za lewe ucho. - Powinniśmy znaleźć jakieś miejsce przed deszczem - wskazałem na niebo, które to zaczęło przybierać barwę szarości. W dodatku chmury zaczęły się pojawiać. Piękny błękit zaczął zanikać za szarością. 

< Conquest? > ^^