Słuchałam, jak Zefir droczy się ze strażnikiem. Mnie też denerwowało to, że wilczur wywyższa się, ale także to, że Zefir chyba nie rozumie jeszcze że rozmowa z tak tępym strażnikiem, to pewna śmierć... przecież gdyby ten... zaatakował, nie mielibyśmy nawet jak się bronić. Po jakimś czasie zaczęłam dostrzegać geniusz planu Zefira i z niedowierzaniem i lekkim uśmiechem pokręciłam głową. Dialog basiorów wydawał się być nam coraz bardziej przychylny. Gdy Zefir wspomniał o walce, wilczur stanął jak wryty, pokazując zarazem że znalazł się w mało chwalebnym położeniu.
- Eee... no... - wyjąkał - może moglibyśmy stoczyć pojedynek...
- Ale, ale! Obiecaj że jeśli wygram, wypuścisz nas - Zefir brnął dalej - nie jesteś chyba aż takim prostakiem...?
- Nie... wiem - strażnik zorientował się że na za dużo sobie pozwala. Z pomocą Zefirowi przyszedł Mundus.
- Przestraszył się - Mundi pokiwał głową ze politowaniem, a następnie powiedział głośniej - to zrozumiałe. Z tym cherlakiem, rozprawił byś się jedną łapą, Zefirze!
Strażnik nie wytrzymał.
- Cherlakiem?! Dobrze! Jak uda ci się mnie pokonać, to wypuszczę was wszystkich! Nawet tego... pożal się Boże strusia w niebieskim!
- Ty sobie uważaj bo jak ja już się stąd wydostanę, to ty będziesz biedny - powiedział spokojnie Mundus, uśmiechając się złośliwie.
~~ Minęło tyle czasu ile potrzeba... ~~
Strażnik leżał na ziemi, skręcając się z bólu. Byliśmy w zasadzie już wolni. Wyszliśmy z jaskini i nareszcie odetchnęliśmy świeżym powietrzem, pozbawionym wilgoci i pleśni.
- Ja tu jeszcze wrócę! - mruknął Mundus po raz ostatni spoglądając w stronę jaskini.
<Zefirze?>
niedziela, 23 lutego 2014
Od Zefira CD Murki - "Z życia wzięte"
- Ekm... - chrząknąłem a powiem powiedziałem - Chyba ten strażnik nie może się nacieszyć swoją wyższością nad nami - powtórzyłem tym razem głośniej tak, aby ten strażnik usłyszał. - Nadyma się jak szara gęś... ten przygłup... - mówiłem, a strażnik stanął na de mną, krzywiąc usta w wyrazie grymasu.
- Co ty wyprawiasz? - spytała wadera.
- Spokojnie, wiem co robię. - powiedziałem do niej niemal nie ruszając ustami. - Masz rację, wielkiego chojraka z siebie robi. - powiedziałem parskając.
Wilczur nie wytrzymał upokarzania i wrzasnął:
- Ej! Ty! Nie pozwalaj sobie!
- Bo co? - odparłem obojętnie. - Zakrzyczysz mnie na śmierć?
- Zabije cię... jeśli nie przestaniesz...
- Już się boję... jeśli nawet to to byś pokazał w ten sposób tylko jedno.
- Co? - spytał basior. Widać było że się w nim aż gotuje.
- Żeś tchórzem. Boisz się mnie...
- Ciebie? Takiego kundla? - spytał sarkastycznie.
- Tak, gdybyś się mnie nie bał to byś mnie wyzwał do walki.
< Murki? Co dalej? Uciekną z tego miejsca? >
- Co ty wyprawiasz? - spytała wadera.
- Spokojnie, wiem co robię. - powiedziałem do niej niemal nie ruszając ustami. - Masz rację, wielkiego chojraka z siebie robi. - powiedziałem parskając.
Wilczur nie wytrzymał upokarzania i wrzasnął:
- Ej! Ty! Nie pozwalaj sobie!
- Bo co? - odparłem obojętnie. - Zakrzyczysz mnie na śmierć?
- Zabije cię... jeśli nie przestaniesz...
- Już się boję... jeśli nawet to to byś pokazał w ten sposób tylko jedno.
- Co? - spytał basior. Widać było że się w nim aż gotuje.
- Żeś tchórzem. Boisz się mnie...
- Ciebie? Takiego kundla? - spytał sarkastycznie.
- Tak, gdybyś się mnie nie bał to byś mnie wyzwał do walki.
< Murki? Co dalej? Uciekną z tego miejsca? >
piątek, 21 lutego 2014
czwartek, 20 lutego 2014
poniedziałek, 3 lutego 2014
Od Meri
Był to ciepły zimowy poranek. Wyszłam z jaskini i rozprostowałam kości. Stwierdziłam że dzisiejszy dzień jest idealny do zwiedzenia całego terenu watahy. Postanowiłam poprosić alfę aby mnie oprowadziła.
<Gaja>
niedziela, 2 lutego 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)