sobota, 28 marca 2015

Od Eclipse C.D Beryla

Kiedy widmo chciało zadać pytanie zemdlałam od nadmiaru ran otwartych. Obudziłam się po kilku minutach a to co słyszałam wstrząsnęło mną. Jaskinia była wypełniona widmami i innymi stworami ja natomiast leżałam w innym miejscu niż leżałam przed omdleniem. Czułam kamienie i lekkie zapadnie pod moim ciałem. Wtedy zorientowałam się, że Mundus przegrał. Zasmuciłam się tą wiadomością. Po kilku minutach bezczynnego leżeniu wstałam z wielkim trudem i zaczęłam iśc w nieznanym kierunku. Odgłosy pomijały mnie i leciały w przeciwnym kierunku. Nagle jakieś widma wpadły na mnie i zczęły mnie szarpać a wtedy usłyszałam dwa głosy
- Eclipse!!!! - Krzyknęli równo Beryl i Moster
Moster był szybszy niż Beryl i podbiegł do mnie po czym odrzucił wszelkie widma. Po chwili poczułam jego dotyk. Moster podniósł moją głowę i... zaczął szlochać. Zdziwiłam się tym. Nagle uniosłam się a Moster krzyknął do swoich podwładnych
- Powstrzymać ich aby nie szli za nami!!
Moster zaczął biec a ja znów zemdlałam
<Beryl, przepraszam, ze tak krótko lecz wena... uciekła :])

piątek, 27 marca 2015

Od Beryla CD Eclipse

- No proszę... i co? Wszyscy jesteśmy szczęśliwi, jest tak jak powinno być...?! Ach, nie! Przecież wadera nie jest taka, jak wcześniej... oddajcie mi ją. Wtedy może dam wam wyjść na światło dzienne.
- Nie słuchajcie go? - Eclipse wydobyła z siebie zduszony jęk.
- E... clipseee... - zacząłem się trząść. Błędnym wzrokiem rozejrzałem się wokoło - Eclipse... co się dzieje?!
- Berylu! - pisnęła Lerka.
Wyczekujące oczy wszystkich obecnych zwróciły się na mnie.
- Czy klątwa ciąży nade mną? - westchnąłem jękliwie.
- Bodajbyś zdechł - wzdrygnął się Mundus. Wypluł żabę (dotychczas trzymaną w dziobie, za nogę) na ziemię i machnąwszy skrzydłem powiedział do Lerki:
- Dobra... dość! Chcę już wyjść z tej nory.
- Każdy by chciał - zachichotało obrzydliwie widmo.
- Co ja... - Lerka była załamana i nie wiedziała, co zrobić.
- Kochanieńka, podobno takie tragiczne przypadki lubią pytania, czyż nie? - tu ptak po części zwrócił się do Lerki a po części do widma.
- Nie - mruknął potwór.
- Tak. Od dziś lubią. Ty - wykazując zupełny brak szacunku do potwora, Mundus zatoczył krąg jednym ze skrzydeł - wybierz sobie jakiegoś swojego potworka na świadka. Zaczynamy.
Po chwili Mundus i stwór wymienili lekceważące spojrzenia. Błękitny inteligent uśmiechnął się złośliwie i powiedział cicho:

- Jakieś twoje widmo i Lerka będą sędziami. Najpierw ONO zada mi pytanie, na które trudno odpowiedzieć, następnie Lerka zada takie samo tobie. Ten, kto nie odpowie na pytanie, przegra. Jeśli odpowiemy obaj, sędziowie zapytają nas po raz kolejny. Zgadzasz się?
- Zgadzam się.
Rozpoczął się pojedynek.
- Zaczynamy - powiedziała Lerka. Myślała przez chwilę. W końcu powiedziała:
- Dobrze... więc: co to jest: rano ma cztery nogi, po południu dwie a wieczorem trzy.
- Ha ha... toż to banalne! - potwór pokręcił głową - zagadka stara jak świat: to człowiek! Na początku to noworodek, następnie jest dorosły a pod koniec to staruszek.
- Dobrze! - zakrzyknęli wszyscy obecni.
- Teraz ja - powiedziało widmo-sędzia - oto pytanie: Andrzej wysiadł z autobusu na przystanku. Wysiadając, nie dotykał drzwi, mimo że pozostali wysiadający pasażerowie musieli ich dotknąć przy wysiadaniu. Czy drzwi w autobusie były otwierane ręcznie czy automatycznie?
Nie zdążyłem przemyśleć, skąd w tych podziemiach pojawiły się takie zagadki, gdy Mundus odpowiedział:
- Drzwi były oczywiście ręczne, inaczej nikt nie musiałby ich dotykać.
- Dobrze! - wykrzyknęli znów wszyscy radośnie.
- Teraz część zagadek logicznych - zakomenderował potwór.
- To znaczy... - zastanowiła się Lerka i powiedziała:
~~~~~~~~~~~~
- Czterech chłopców urządziło wyścigi:
- W jakiej kolejności przybyliście do mety? - spytał Jacek kolegów.
 - Nie przybyłem ostatni - powiedział Artur.
- Ja wyprzedziłem Janka - odrzekł Karol.
- Tak, lecz Janek przybiegł przed Arturem - powiedział Staszek.
- Już wiem, kto z was zajął pierwsze miejsce w tym wyścigu! - odparł po chwili namysłu Jacek. Kto był zwycięzcą biegu?
~~~~~~~~~~~~
- To... Karol - odrzekł po chwili namysłu stwór.
- Moja kolej - widmo usiadło na ziemi - Z burty statku zwiesza się drabinka sznurowa w ten sposób, że ledwie dosięga powierzchni wody. Szczeble drabinki rozmieszczone są w odległości 25 centymetrów. Ile szczebli znajdzie się pod wodą, gdy podczas przypływu morza woda podniesie się o 90 centymetrów?
Mundus uśmiechnął się i odparł:
- Ani jedna. Cały statek, a więc także drabinka sznurowa, podniosą się wraz z wodą.
- Stworze: umarłeś i stajesz na rozstaju dróg. Jedna prowadzi do piekła a druga do nieba, lecz nie wiesz która to która - zaczęła Lerka powoli, zwracając się do widma - obok tych dróg stoją dwie postacie: anioł i diabeł, oboje wyglądają tak samo. Anioł zawsze mówi prawdę, a diabeł zawsze kłamie. Jakie pytanie im zadać, aby dotrzeć do nieba?
Stwór zastanowił się. Zawarczał:
- Nie wiem... naprawdę nie wiem. Wygrałeś, Mundusie. Zwracam wszelki honor...
- Nie tak prędko! - Mundek pokręcił głową - przecież teraz moja kolej! Dopiero jeśli odpowiem teraz, będziemy mogli uważać, że zwyciężyłem. Wtedy, jak ustaliliśmy, wypuścisz nas wszystkich z jaskini.
- Y... jaa... - stwór zawahał się, jednak nie zaprzeczył.
Co prawda ja również nie przypominałem sobie, żeby widmo obiecało nam wolność, jednak wolałem nie dyskutować z Mundusem.
- Ma rację - szybko pokiwało głową widmo-sędzia - bądźmy sprawiedliwi.

< Eclipse? Jakie pytanie zadało Mundusowi widmo? Odpowiedział, czy też nie? >

Od Eclipse C.D Beryla

- Eclipse, Eclipse...! - Słyszałam głosy zbliżające się do mnie
Wyraźnie słyszałam Beryla i Lerkę. Nagle poczułam na swoim ciele czyiś dotyk a tuż po chwili głos
- Eclipse, Eclipse tak się o ciebie martwiliśmy - Był to głos Beryla. Był zarazem podekscytowany i zmartwiony
- B-Beryli... Lerko... czy to naprawdę wy?! - Spytałam z niedowierzaniem w głosie
- Oczywiście, że my nie widzisz?!
- No właśnie się składa, że... - Lecz kiedy chciałam im to wszystko wytłumaczyć usłyszałam znajomy ryk
Był to ten potwór, znalazł mnie
- Co to do...
- To on... on mnie pilnował - Zwiesiłam łeb - Szybko uciekajmy! Jest bardzo silny!!
Zaczęliśmy uciekać. Nagle Lerka zapytała się Beryla
- A co z Mundusem?!
- Mundusem?!?! Zapomniałem o nim!! Musimy go odnaleźć i to szybko
Biegliśmy przez wiele korytarzy. Wciąż obijałam się jednakże nie chciałam aby coś podejrzewali dlatego kiedy się przewróciłam od razu wstawałam. Kierowałam się tylko słuchem i węchem co było straszliwie trudne. Nagle wpadłam na moich towarzyszy którzy się zatrzymali
- Mundusie!! - Krzyknął Beryl
Po chwili usłyszałam znajomy skrzek
- No w końcu!! Ile miałbym na was... czekaj, czekaj czy to...
- Tak to Eclipse - Powiedział szybko Beryl - A teraz musimy uciekać ponieważ jakiś potwór nas goni!
- Znów?! - Wykrzyknął po czym znów zaczęliśmy biec
Nagle usłyszałam ich głosy
- W końcu go zgubiliśmy... - Westchnęła Lerka
- Niedaleko jst wyjście, czuję świeże powietrze... - Powiedział z przekonaniem Beryl
- Masz rację - Przyznał mu Mundus - Ja i moja żabunia też to czujemy...
- Mamy teraz wolną rękę i możemy iść ze spokojem do wyjścia - Oznajmił Beryl
Wted się zlękłam. Przecież oni niedługo się dowiedzą, że nie widzę... że, że oślepłam!! - Ta myśl wciąż krążyła mi w głowie. Jak im to powiedzieć? Kiedy im to powiedzieć i czy w ogóle im to powiedzieć? Wtedy któreś z nich znów powiedziało\
- Przestronna ta jaskinia...
Wtedy przypomniało mi się, że to tutaj napotkałam Moster'a. Wtedy na serio się przeraziłam. Nagle poczułam, że coś mnie wzywa coś wewnątrz mnie i nagle jakieś pnącza złapały mnie i zaciągnęły do ciemni gdzie zupełnie nic nie widziałam. Wtedy też pnącza zamknęły mi pysk. Nagle usłyszałam znajomy głos
- C-Chciałaś ode mnie uciec?! D-Dlaczego? - Zapytał spokojnie lecz ze smutkiem
Chciałam mu odpowiedzieć jednak nie byłam w stanie przez pnącza
- Dlaczego chcesz mnie opuścić, Eclipse?! Przecież tu by ci było dobrze... Dostałabyś wszystko czego byś potrzebowała!
Wtedy usłyszałam krzyki
- Eclipse gdzie jesteś?!
- Ta to się zawsze gdzieś zagubi... - Powiedział z lekkim gniewem, Mundus
- Przestań tak mówić!! - Krzyknął Beryl
- Dobrze, dobrze spokojnie...
Wtedy Moster odwrócił mój pysk w swoją stronę
- A więc to przez nich chcesz uciec?! - Spojrzał się na mnie z pogardą - A więc dostaną za swoje!! - Wykrzyknął i wbił swoje pazury w moją głowę po czym zaczął jechać nimi po całym moim prawym boku pyska. Poczułam jak krew spływa mi po twarzy. Nagle Moster zbliżył się do rany i polizał krew spływającą z niej po czym wyszeptał
- Zobaczą cię taką jaka powinnaś być...
I zaczął mnie okaleczać i znów zaczął mnie zatruwać. Mój wzrok już całkowicie znikł. W ten usłyszałam jego szloch
- Przepraszam...
I nagle wzleciałam w powietrze po czym uderzyłam w ziemię. Usłyszałam zdumienie w głosach moich towarzyszy którzy podbiegli do mnie zmartwieni
- Eclipse!! - Krzyknął Beryl po czym złapał mnie za głowę i przytulił - Eclipse... co ci się...
Wtedy wszyscy zamilkli a Moster wyszedł z cienia i zaczął wokół nas krążyć. Nagle powiedział
- ...
<Beryl?>

Od Beryla CD Sayry

- Aaa.. tak. Więc zamierzasz tu zostać...?
Nieznana wadera twierdząco kiwnęła głową. Ja również kiwnąłem, po czym zamyśliłem się. Po dłuższej chwili, usłyszeliśmy głuche, stłumione dźwięki dochodzące zza lasu.
- Kto to? - zapytała Eclipse strzygąc uszamu.
- Nie wiem. Może myśliwi... tak, czy inaczej, są daleeeko - ziewnąłem.
- Chyma\\ba są z nimi psy - powiedziała znów Eclipse.
- Możliwe - dodałem.
- Tak. Wyraźnie słyszę psy.
- Możliwe. Bardzo - zakończyłem, nie mając lepszego pomysłu na odpowiedź. Przecież nas to nie dotyczy - jesteśmy tu bezpieczni.
- Jak możesz tak mówić?! - oburzyła się Eclipse - a jeśli ktoś inny tam jest? Chociażby... Lerka?
- Ach, no tak! - wzdrygnąłem się. Udaliśmy się w kierunku szczekania.

< Sayro? >

wtorek, 24 marca 2015

Odwieszenie!

Witajcie!
Wataha Srebrnego Chabra zostaje oficjalnie odwieszona!


Cieszmy się i radujmy już dziś! Do WSC zawitała nowy członek - Riven, a my (mam nadzieję!) powracamy z nowym zapałem do pisania opowiadań.


Pragnę serdecznie podziękować za dołączeniu do naszego grona basiorowi Rivenowi. Mam nadzieję, że będziesz się u nas dobrze czuł!

piątek, 20 marca 2015

niedziela, 15 marca 2015

WSC odwieszona już niebawem!

Witajcie, Drodzy Członkowie naszego bloga!
Po dłuuuugiej przerwie związanej z zawieszeniem bloga, pojawiam się znów. Przypominam, że możecie wciąż pisać opowiadania i dołączać do Watahy Srebrnego Chabra. Opowiadania i nowi członkowie zostaną dodani już w kwietniu! Wtedy to, z wielkim rozmachem i nie szczędząc niespodzianek, odwieszę bloga.

A teraz podziękowanie:

Pragnę serdecznie podziękować Sayrze za napisanie opowiadań pomimo zawieszenia bloga.
Opowiadanie zostanie zamieszczone na stronie głównej po odwieszeniu bloga w kwietniu.