sobota, 30 września 2017

Od Kanaa'y CD Oleandra

Dosyć szybko przemierzaliśmy tereny watahy. Powoli zaczynaliśmy być zmęczeni i spragnieni. Idąc przez Zagajnik na chwilę się zatrzymałam. Na ścieżce była dosyć duża kałuża. 
- Zaczekaj chwilę - powiedziałam schylając się, by po chwili skosztować zimnej, orzeźwiającej wody
- Ja też się napiję - stwierdził Lenek podchodząc do cieczy
Gdy już skończyłam usiadłam, by trochę odpocząć. Wiatr mocno we mnie wiał drażniąc moje oczy. Zacisnęłam powieki. Wsłuchiwałam się w szum wiatru, który niestety, był zakłócany przez chłeptanie Lenka. Przynajmniej mogłam tą chwilkę odpocząć. Zaczęłam czuć jakiś wewnętrzny niepokój, jakby coś miało się zaraz wydarzyć...
Nagle usłyszałam warknięcie, szelest skrzydeł, a potem była już tylko ciemność...

Lekko kręciło mi się w głowie. Otworzyłam powoli oczy, lecz cały obraz był zamazany. Zamrugałam kilka razy i po chwili widziałam już dużo lepiej. Znajdowałam się w jakiejś malutkiej ciemnej jaskini. Obok mnie coś leżało. Przyjrzałam się temu dokładniej. Był to Lenek!
- Lenek? Wszystko dobrze? - spytałam niepewnie
Basior poruszył się trochę, lecz na tym poprzestał.

< Oleander? >

piątek, 29 września 2017

Od Jaskra CD Ymira

- No dobrze, wracamy - zakomenderował Oleander - mogę dziś spać u was, Jaskrze?
- Oczywiście - odparłem - ojca pewnie i tak nie będzie w domu, jesteśmy sami z matką. Zmieścimy się we troje.
- W takim razie idę - pokiwał głową wilk. Akurat zbliżaliśmy się do miejsca, z którego wyruszyliśmy, nieopodal jaskini rodziny alf.
- Ja zostanę - Mundus zwolnił kroku, gdy mijaliśmy to miejsce.
- Po co? - zapytał Oleander.
- Chcę tutaj spędzić noc - towarzysz rozejrzał się naokoło siebie. Robiło się już ciemno - to mój obowiązek - popatrzył na jaskinię alf, w której prawdopodobnie spał Ymir. Oleander położył uszy po sobie, z dozą dezaprobaty. Westchnął cicho i mruknął:
- Na prawdę nie musisz. Nie ma potrzeby śledzenia członków naszej watahy. A, bądź, co bądź, Ymir jest jednym z nich!
- To właśnie jest moim obowiązkiem - Mundus zmarszczył brwi, ukazując coś w rodzaju lekko zarysowanego w oczach żalu.
- Nie bądź służbistą, Mundurku - uśmiechnąłem się - nic na tym nie zyskasz.
Ptak spojrzał na mnie "spode łba". Postanowiłem nic już nie mówić, wykrzywiłem się jedynie w lekkim uśmiechu, mającym wyglądać jak na jak najbardziej spokojny i zrelaksowany.
- Chodźmy - Oleander kiwnął głową w stronę, w którą powinniśmy już od jakiegoś czasu się udać. Było już na prawdę ciemno. Ruszyliśmy w drogę, mając przed sobą ładnych kilka kilometrów. Mundus, którego humor widocznie pogorszył się w ciągu ostatnich kilku minut, powlókł się w stronę jaskini, której postanowił pilnować.
Noc spędziliśmy w naszej jaskini. Nazajutrz Oleander wstał nieco później niż ja. Uznał, że należy szybko odwiedzić nowego członka naszej watahy i, być może, wyjaśnić z nim kilka kwestii. Z braku lepszego zajęcia, postanowiłem towarzyszyć przyjacielowi w tym zajęciu.

< Ymir? >

Od Ymir'a CD Jaskra

Podszedłem do jaskini. Zatrzymując się pod nią, spojrzałem na jej zewnętrzną stronę, próbując objąć swoim wzrokiem, co niezbyt mi się udawało. Gdy już to zakończyłem, spojrzałem w jej głąb. Jaskinia, choć z zewnątrz wyglądała na dość małą, w rzeczywistości była bardzo pojemna. Widać, że należała do Alf. Jeszcze nigdy wcześniej nie widziałem takiej, no, chyba że chodziło o tę moich rodziców, lecz tak, każdą, którą omijałem, były malutkie. Zaśmiałem się do siebie i dość pewnym krokiem wszedłem do środka. Po przekroczeniu progu ponownie zacząłem się rozglądać. Była... dość zwyczajna. No oprócz tego, co wcześniej zauważyłem. Przeszedłem kilka kroków, po czym opadłem na ziemię, siadając. Garbiąc się, westchnąłem głęboko, przymykając przy tym oczy. Chwilę rozmyślałem, po czym otworzyłem oczy i spojrzałem przed siebie, a następnie odwróciłem się w kierunku wyjścia. Uśmiechnąłem się dość szeroko.
- A więc to pewnie twój dom -stwierdziłem, mówiąc o Alekei'u.
Wstałem i podszedłem do miejsca, które wyglądało na legowisko. Szybko położyłem się w tamtym miejscu, kładąc przy tym głowę na przednich łapach. Mam mieszane uczucia, co do tego wszystkiego. Niby w opowieściach wszyscy byli tacy wspaniali, a jednak wyglądają na takich, którzy wciąż dąsają, czy też po prostu się czegoś obawiają. Czegoś, mam w głównej mierze na myśli siebie. Przymknąłem oczy, próbując poukładać na nowo wszystkie myśli, co nie było dość proste. Ciekawe, co jutro mi powiedzą? Co takiego postanowili. Mam nadzieję, że nie będą mnie wypytywali o różne, dziwne rzeczy, na które nie chciałbym odpowiadać, jak moja historia. Jednakże, czego się nie robi dla słusznej sprawy? W końcu robię to dla Alekei'a, wilka, który dał mi dom, chociaż nie musiał. Rozmyślając o tym, naszła mnie ochota na krótką drzemkę, która okazała się długim, nieprzerwanym snem. Ciekawe gdzie podzieje się w takiej sytuacji Oleander, skoro oddał mi swoją jaskinię do przenocowania. Może pójdzie do Jaskra? W sumie to dość prawdopodobne. Nazwali się w końcu braćmi, co jest dość dziwne.
< Jaskier? >

środa, 27 września 2017

Od Jaskra CD Ymir'a

Przez jeszcze kilka sekund po zakończeniu naszej rozmowy śledziłem wzrokiem Ymira. Odszedł w kierunku pobliskiej jaskini Oleandra. Zanim ruszyliśmy w odwrotną stronę, popatrzył jeszcze na nas, chociaż moje i jego spojrzenie się nie spotkały.
- Jaskier - zaczął bez zbędnych wstępów Oleander, gdy tylko on, Mundus i ja oddaliliśmy się jeszcze o kilka metrów - co sądzisz o tym wilku? Nie wydaje się mieć złych zamiarów. Po co miałby dołączać do naszej watahy, gdyby nie szukał swojego miejsca na świecie?
- Masz na prawdę dobre serce, Oleander - westchnąłem - ale trochę mnie niepokoi twoja naiwność. Oczywiście, może być normalnym wilkiem w potrzebie, jak każdy inny, ale trochę dziwnie się zachowuje. Nie wiem, dlaczego, ale coś mi w nim...
- Ja ci powiem - odezwał się spokojnie Mundus - nie mówi prawdy.
- Co? A, być może - przytaknąłem - nie znam się na tym aż ta dobrze, jak ty. Ale być może to nie powód, żeby go skreślać. Nie wiem.
- Więc nie będziemy tego robić - zadecydował wilk - poczekamy, aż on sam o tym zadecyduje. Niech pokaże mi, jaki jest na prawdę. Oczywiście nie mówię, że mamy zrezygnować z pewnych kroków, które podejmujemy zazwyczaj w trudnych przypadkach... - wilk chrząknął i popatrzył porozumiewawczo na czaplę.
- Jeszcze nie wiem, co ukrywa. Ale jeśli nic nadzwyczajnego mi nie przeszkodzi, dowiem się. Obiecuję - mruknął Mundus.
- Jak wolisz - wzruszyłem ramionami, nie widząc powodu do sprzeciwu - chcesz, abyśmy mieli go na oku? Sam rozumiesz, że nie mamy z Mundurkiem teraz zbyt wielu innych zajęć.
- Oczywiście wszystkich nowych członków trzeba... - zastanowił się mój biały "brat" - mieć na uwadze, ale czuję, intuicja mi podpowiada, że Ymir to przyjaciel, a nie wróg. Wystarczy, że jesteście tu i mnie wspieracie.
- Póki mój ojciec nie ustąpi mi wreszcie urzędu, jestem do twoich usług - zaśmiałem się.

< Ymir? >

Od Oleandra CD Kanaa'y

Szybko wybiegliśmy z jaskini. Niemal pędem minęliśmy kilka kilometrów lasu, po czym zwolniliśmy, podążając teraz przez góry. Nic nie wskazywało na obecność ani Mundusa, ani czarnego stwora, który był gdzieś na naszych terenach. W końcu, zmęczeni wspinaniem się ciągle w górę i w dół, jeszcze zwolniliśmy kroku, milcząc i idąc w kierunku, skąd dochodził szum fal. Zbliżaliśmy się do morza.
Bardzo nie na rękę było nam zakończenie wędrówki w tym miejscu. Trzeba było obrać kierunek:północ, czy południe.
- Północ - rzuciła stanowczo Lerka.
- Dlaczego? - zapytałem, lekko zdziwiony zdecydowaniem wadery.
- Na północy częściej urzęduje - odpowiedziała wadera - znam go bardzo dobrze, wiesz przecież. Na południu nigdy nie dzieje się nic ciekawego, co byłoby w obrębie jego działalności.
- Zatem skręcamy - mruknąłem. Przez chwilę szliśmy nabrzeżem.
- Nie mam pomysłu, gdzie moglibyśmy go znaleźć - westchnęła Lerka - ponadto, nie jestem pewna, czy dobrze robimy, że w ogóle go szukamy. Może szybciej by się znalazł, gdyby nam na tym nie zależało. A w tej sytuacji, tylko wystawiamy się na niepotrzebne zagrożenie. Tak uważam.
- Boisz się tego czarnego ptaka? - mruknąłem.
- Trochę - przyznała bezceremonialnie.
- Ale wiesz o tym, że - popatrzyłem na nią, śledząc uważnie jej reakcję - że Mundurek też może być w niebezpieczeństwie? Skąd wiesz, że wróg nie czyha również na niego?
- Może poradzą z tym sobie jak opierzony z opierzonym. My...
- Jesteśmy we dwoje - przerwałem - a nasz przyjaciel, jak zawsze sam, zdany tylko na siebie. Nie ma nikogo, kto zaniepokoiłby się o niego, kiedy nagle zniknie. Większość wilków zauważy to dopiero, kiedy jego obecność będzie im potrzebna.
- Masz rację - Lerka posępnie zwiesiła głowę.
Skręciliśmy do lasu, pozostawiając plażę wschodnią za sobą. Momentami, przez gałęzie prześwitywały pierwsze pnie drzew Skrytego Lasu. To niechybnie oznaczało, że na prawdę jesteśmy daleko na północy terenów.
- Munduuus! - krzyknąłem w końcu, nie chcąc tracić czasu. Ma dobry słuch, na pewno jeśli jest gdzieś blisko, usłyszy.
Cisza.
- Mundurek! - ponowiła moje zawołanie Lerka. Po chwili ptak wylądował obok nas.
- Co się stało? - zapytał z zaciekawieniem - czemu wołacie mnie w taki dziwny sposób?
- Szukamy cię - odparłem - i nie ukrywamy, że bardzo zależy nam na czasie.
- Słucham - lekko przechylił głowę.
- Nie tutaj - szepnąłem - chodźmy do jaskini.
- Proszę, chodźmy. Możesz zacząć mówić - zmarszczył brwi.
- Lenek opowiedział nam o zwłokach, które znaleźliście na łące. Powiedział też o czarnym ptaku, który był przy ciele.
Mundus spochmurniał.
- Wiemy, że to ty zabrałeś to ciało.
- Czemu o tym mówicie? - zapytał cicho.
 ~ ~ ~
Tymczasem Kanaa i Lenek...

< Kanaa? >

wtorek, 26 września 2017

Od Ymir'a CD Jaskra

Patrzyłem na nich, idąc z tyłu wraz z ptakiem. Maszerowaliśmy obok siebie, nic nie mówiąc, nie to, co Jaskier i Oleander. Wyglądali, jakby naprawdę znali się od wielu, wielu lat. Może i on go znał? Co prawda wspominał kiedyś coś o podobnym do Jaskra, wilku, jednakże nigdy nie podał jego imienia. Szkoda, lecz może to i dobrze? Kończąc swoje rozmyślanie, usłyszałem końcówkę ich rozmowy. Zwróciłem ku nich swoje uszy, by lepiej słyszeć, a gdy ich słowa z czystym dźwiękiem dotarły do mnie, prychnąłem prześmiewczo.
- Na pewno musieli się znać... -mruknąłem do siebie, nawet nie zważając na nich.
Dopiero po chwili zorientowałem się, co zrobiłem, przez co uniosłem głowę i spojrzałem po całej trójce. Przełknąłem obrzydliwą gulę w gardle, po czym zaśmiałem się niespokojnie.
- Mógłbyś powtórzyć? -zapytał Oleander, odwracając się do mnie przodem.
Położyłem jedno ucho po sobie, zwracając tym samym łeb w drugą stronę. "Myśl, myśl! Przecież nie mogą się dowiedzieć! Wymyśl coś, głupku!" -wymuszałem na sobie sklejenie jakiegoś zdania, lecz niezbyt dobrze mi to szło. Raz jeszcze zaśmiałem się niepewnie, po czym odchrząknąłem.
- Chciałem... -zacząłem, lecz ktoś próbował mi przerwać.
- Chciałbyś, co? -wtrącił się niebieski ptak.
Spojrzałem na niego gniewnie, odzyskując na nowo powagę. Przecież nigdy nie traciłem w takich chwilach swojej twarzy. Nigdy nie traciłem zimnej krwi. Uśmiechnąłem się złośliwie, przymykając oczy i odchylając delikatnie głowę do tyłu, patrząc na nich z ukosa.
- Chciałem powiedzieć, że nudzi mnie już wasza dyskusja. Nie chciałbym wyjść na źle wychowanego, jednakże proszę nie rozdrapywać przy mnie swoich starych, z pewnością już dawno zaschniętych, ran -na zakończenie westchnąłem głęboko, a kiedy tylko spojrzałem na nich, przeszło mnie przerażenie.
Dlaczego zawsze muszę mieć taki niewyparzony język? Chciałbym się tego dowiedzieć. Odwróciłem głowę w stronę ptaka, który obserwował mnie badawczo. Zapewne podejrzewał, że kłamię, lecz nie spodziewał się takiej wypowiedzi z mojej strony. I dobrze, może się przymknie i przestanie się wtrącać w mój plan? Bardzo bym tego chciał, naprawdę!
- Poza tym -ponownie przemówiłem, tym razem patrząc na obydwa wilki, które nadal stały w bezruchu przede mną -jestem zmęczony, a takie pogaduszki na nic mi pomogą -zaśmiałem się delikatnie.
Chciałem jakoś tę sytuację ocieplić, jednakże od razu zauważyłem, że nieważne co bym teraz powiedział, to i tak będzie to odbierane inaczej. Spuściłem głowę, czekając na jakiś z ich strony ruch. Wtedy usłyszałem, jak pióra tego niebieskiego ptaszyska przecinają powietrze. Zapewne chciał mi wygarnąć, lecz Oleander skutecznie mu w tym przeszkodził.
- Masz rację, em... -zawiesił się, szukając przy tym pomocy u Jaskra.
- Ymir -odrzekł z widzialnym uśmiechem.
- Ymir -chrząknął, po czym znów ciągnął swój monolog -Masz rację, Ymirze. Jako iż przybyłeś z daleka, jesteś zmęczony, tak więc nie będziemy dłużej psuli ci humoru -wilk wskazał pyskiem na oddaloną o kilkanaście metrów, jaskinię. -Tam oto znajduje się moja komnata. Idź tam i odpocznij, a jutro porozmawiamy o twoim dalszym losie, dobrze? -zapytał poważnie, choć dobrze wiedziałem, że nie miał nic złego na myśli.
Może nigdy w życiu go nie widziałem, a tym bardziej nie poznałem, lecz czułem, że był mi kimś bliskim. I pomyśleć, że jest to tylko i wyłącznie sprawka jego historii. Po dłuższym milczeniu skinąłem głową i podziękowałem, po czym umówiłem się na spotkanie z samego rana, gdzieś w tych okolicach. Naprawdę chciałem z nim porozmawiać. Na odchodne spojrzałem się na pozostałą dwójkę. Jaskr skinął głową z niewidocznym uśmiechem, natomiast Mundus. Patrzył na mnie srogim, wręcz wypranym z uczuć, wzrokiem. Na sam ten widok po moim karku przeszły lekkie dreszcze. Odchodząc od nich, usłyszałem, że rozpoczynają rozmowę. Zaciągnąłem powietrze, po czym je szybko wypuściłem, garbiąc się przy tym. Już wiem, że to wszystko będzie niezłym problemem.
< Jaskr? >

poniedziałek, 25 września 2017

Od Kanaa'y CD Oleandra

- No dobrze, ale jak chcesz go znaleźć? - spytała Lerka - Może być wszędzie! 
- Musimy się przegrupować - zarządził Oleander - Ja pójdę z Lerką, a Kanaa z Lenkiem. Zgadzacie się?
Kiwnęłam potakująco głową, co również uczyniła wadera i basior.
Wszyscy wyszliśmy pospiesznie z jaskini. Oleander i Lerka poszli wschód, natomiast ja z Lenkiem na zachód. Doskwierał mi głód. Miałam nadzieję, że to wszystko skończy się jak najszybciej. Idąc razem z Lenkiem, często na swej drodze napotykaliśmy pióra, wyglądające niemal identycznie jak tamtego czarnego ptaka. Bardzo mnie to niepokoiło. Co jakiś czas pytałam się różnych roślin, czy widziały Mundusa. Niestety, odpowiedź zawsze była przecząca.
- Czy ty też masz takie uczucie jakby ktoś cię śledził? - spytał Lenek czujnie rozglądając się na boki
- Nie - odpowiedziałam niepewnie
Westchnęłam cicho. Jeszcze tego brakuje, by ktoś nas obserwował z ukrycia. Od teraz rozglądałam się dużo uważniej.
Ciekawe, czy Oleander i Lerka coś znaleźli? 

< Oleander? >