niedziela, 30 kwietnia 2017

Od Maxa CD Oleandra

Przyjrzałem się ponownie kartce, a dokładniej widniejącemu na niej dziwnemu symbolowi. 
- Chyba - zacząłem niepewnie - Chyba już gdzieś to widziałem...
- Co widziałeś ? - spytał Mundus wpatrując się we mnie
- Ten symbol... - wskazałem łapą - Kojarzę go skądś...
- Potrafisz sobie dokładniej przypomnieć skąd go kojarzysz ? - spytał Oleander zaciekawiony patrząc na mnie z wyczekiwaniem
Zmrużyłem oczy usilnie starając przypomnieć sobie gdzie ostatni raz coś takiego widziałem... 
- W skale - powiedziałem - Był wyryty w skale...
- A gdzie dokładniej ? - spytał Mundus patrząc na mnie przenikliwie
Starałem sobie przypomnieć, lecz niestety...
- Nie wiem - odpowiedziałem ponuro
- Może spytamy się kogoś innego ? - spytał Oleander - Może ktoś inny będzie wiedział o co chodzi ?

< Oleander ? >

wtorek, 25 kwietnia 2017

Od Murki CD Manti

Z podenerwowaniem przełknęłam ślinę. Co robić? Na nasze tereny daleko, za daleko, a nie wiadomo, czy Apar zgodziłby się na wizytę u człowieka. Niepewnie popatrzyłam na Manti. W tej chwili to chyba ona przejmie obowiązek tej trudnej decyzji. Apar to przecież jej partner, na pewno posłucha jej głosu.
- Manti? - mruknęłam - ty zadecyduj. Nie wiem, czy wychodzenie z nim teraz byłoby dobrą decyzją. Chyba, że udałoby się jakoś przyprowadzić Strzygę tutaj. Niestety w to wątpię...
- Sama nie wiem - zamyśliła się Manti - ale jeśli będziemy dłużej zwlekać, może się to źle skończyć dla Apara. Na razie zostajemy!
- Zostajecie? - przekrzywił głowę Adolf - w takim razie połóżcie go pod wierzbą. Niech chwilę odpocznie.
- Miałam na myśli, że nie odchodzimy jeszcze teraz. Aparze? Lepiej się czujesz?
Wilka słabo pokiwał głową.
- Kręci mi się przed oczami... - zacisnął powieki, po czym westchnął głęboko - ale chyba jest już trochę lepiej.
- Nie możemy dłużej zwlekać z podejmowaniem decyzji - Manti popatrzyła groźnie na partnera - jeśli nie przeszło ci od rana dotychczas, musimy czym prędzej wracać i zostawić cię pod opieką Strzygi.

< Manti? >

Od Lerki CD Amber

- Lenek, Lenek! - zawołałam wilka, który przechodził właśnie pomiędzy drzewami. W mgnieniu oka odwrócił się do nas i uśmiechnął się.
- Chodź do nas - zamachałam ogonem. Miło było zobaczyć jednego z przyjaciół. Tym bardziej, że Lenek był bratem mojej matki, a więc bliską rodziną. Poza tym z pewnością mógł nam pomóc w tym aktualnym problemie.
- Czegoś potrzebujecie? - zayptał.
- Szukamy towarzysza dla Amber - oznajmiłam, po czym usiadłam na zimnym piasku wśród liści opadłych z pobliskich brzóz. większość drzew w naszych lasach była sosnami lub innymi iglakami, ale i brzozy zdarzały się dosyć często.
- Nie znam żadnych zwierząt, które odpowiadałyby Amber. Niestety, nie mogę wam pomóc - zasmucił się. Lenek zawsze chciał pomagać wszystkim naokoło, a gdy nie mógł tego zrobić, najczęściej popadał w chandrę.
- Nie szkodzi - ucięłam szybko - może przejdziesz się z nami po terenach, które przecież dobrze znasz i wspólnie czegoś poszukamy?
- Jeśli chcecie, czemu nie? - wzruszył ramionami - zawsze przyjemniej we troje.
- Gdzie zamierzamy pójść? - odezwała się w końcu Amber - może tylko mi się wydaje, ale ten las jest niepokojąco cichy.
Na chwilę umilkliśmy.Popatrzyłam na gałęzie drzew, poruszane delikatnym wiatrem. Ani jednego ptaka, ani jednego owada w powietrzu, czy na ziemi.
- Od dawna to widzisz? - zapytałam szeptem, nie chcąc przerywać tak głębokiej ciszy.
- Praktycznie odkąd tu jesteśmy - odpowiedziała cicho wilczyca.
- Może będzie burza - wyjaśnił niepewnie Lenek - wtedy zawsze jest cicho.
- Aż tak? - położyłam uszy po sobie i spojrzałam w niebo - nigdy nie zauważyłam.
- Zobaczmy, czy przed lasem też jest tak pusto - westchnęła Amber - i, przy okazji, może spotkamy jeszcze kogoś, kto mógłby nam to wyjaśnić.

< Amber? >

niedziela, 23 kwietnia 2017

Od Manti CD Murki

- Jaki wypadek ? - spytał Adolf przekrzywiając głowę
- Apar wpadł we wnyki - wyjaśniłam mu, po czym spytałam się basiora - Czujesz się już lepiej ?
Mój partner w odpowiedzi tylko kiwnął głową.
- Jednak mogliśmy pójść do Strzygi - westchnęła Murka
- Kto to Strzyga ? - spytał Irysek
- To wadera żyjąca w naszej watasze. Jest pustelniczką - odpowiedziała wadera - Ona pewnie by wiedziała co robić...
- To co robimy ? - spytał Adolf - Idziecie do siebie, czy wolicie żeby nasz pan obejrzał go - tu pies wskazał ruchem pyska na Apara

< Murka ? >

sobota, 22 kwietnia 2017

Od Oleandra CD Maxa

- To świetnie - ziewnął Max, przeciągając się - idziemy?
- Idziemy - kiwnąłem głową.
Było już zupełnie ciemno, gdy po udanym polowaniu zaczęliśmy jeść jeszcze ciepłego, niewielkiego jelenia.
- Wiesz... - wymamrotałem w pewnej chwili do przyjaciela - powinniśmy czym prędzej zająć się sprawą tej kartki. Czuję, że to może być bardzo ciekawe - uśmiechnąłem się, czując na ciele miły dreszcz rozpoczynającej się właśnie przygody. Ta ostatnia była bardzo ciekawa. Zobaczymy, jak wyjdzie tym razem.
Byłem bowiem przekonany, że historia związana z karteczką zapisaną w innym języku jest ciekawsza, niż na początku nam się wydawało.

Nazajutrz spotkaliśmy się ponownie w mojej jaskini. Max, Mundus i ja. Wraz z Maxem odwiedziła nas również Ami. Postanowiliśmy we czworo przemyśleć, czym może być stare, obcojęzyczne pismo.
- To z pewnością nie jest nic, co mógłby napisać ktoś z WSC - powiedział pierwszy Mundus, stając nad dokumentem i uważnie mu się przyglądając.
- Na jakiej podstawie tak uważasz? - zapytałem, przekrzywiając głowę.
- Sam mógłbyś przez chwilę pomyśleć, Oleandrze - uśmiechnął się słabo ptak - charakter pisma nie zgadza się z żadnym, który znam. Nikt z tych, którzy sporządzali kroniki za mojego życia nie znał żadnego obcego języka. Z resztą ten papier znalazł się tutaj niedawno, jeśli się nie mylę. Albo był wyciągany i ponownie włożony w nasze akta.
- Skąd to wiesz? - zmarszczyłem brwi.
- To leżało na wierzchu - wtrącił Max - nie wśród innych pism z tego okresu, ale na szczycie tej sterty.
- Sam widzisz - zwrócił się do mnie Mundek - poza tym, jest lekko naderwana. A w środku rozdarcia papier jest jaśniejszy niż na zewnątrz. To najpewniej znaczy, że ktoś przerwał to niedawno. Być może specjalnie.
- Myślisz, że to może być ktoś z wrogiej watahy? - zapytała z niepokojem Ami.
- Nie wiem - mruknął ptak - myślę, że podłożyć to mógł prawie każdy. Nawet, jeśli sam nie zdołał tego napisać.
- Czy jednak jest to coś, czym należałoby się przejmować? - wzruszył ramionami Max, próbując uspokoić towarzystwo.
- Jeśli ktoś podkłada do najważniejszych dokumentów WSC obcojęzyczny napis, czymkolwiek by on nie był - odrzekł cicho Mundus - powinniśmy przejąć się tym na tyle, aby pozostawić pod strażą tą jaskinię.
Zapadła chwila ciszy. Chciałem zapytać, dlaczego jest to takie ważne, ale w ostatniej chwili powstrzymałem się.

< Max? >

Od Amber CD Lerki

Niemal zaraz po tym, jak opuściłyśmy jaskinię, zaczęłam się nad czymś zastanawiać. Dzieciństwo, choć nie tak odległe, pamiętałam jak przez mgłę. Spokoju nie dawało mi pewne niewyraźne wspomnienie. Pamiętałam przyjaciela z dzieciństwa. Towarzysz zabaw, z którym spędzałam naprawdę sporo czasu, zwłaszcza gdy rodzice na jakiś czas odchodzili i zostawiali mnie pod opieką rodzeństwa czy też jakichś ciotek. Pamiętałam dobrze wiele z naszych zabaw. Dodatkowo nawet teraz byłam pewna, że nie był to wilk. Z pamięci nie mogłam sobie jednak przywołać jego imienia czy też wyglądu. Gdyby mi się to udało, być może lepiej wiedziałabym czego szukać. W końcu westchnęłam zrezygnowana. Niezależnie od tego, jak bardzo bym chciała, nie było to coś, co tak po prostu nagle by mi się przypomniało. Nie podobało mi się to, nie lubiłam, gdy coś działo się zupełnie inaczej, niż bym to sobie wyobrażała. Spojrzałam na Lerkę, wadera wyglądała na lekko przygnębioną. Zrobiło mi się jakoś nieswojo. Do głowy przyszła mi niepokojąca myśl. Co, jeśli przygnębienie wszystkich bierze się ode mnie? Przeraziła mnie ta myśl.
- Hej Lerka... - Zaczęłam niepewnie.
Wadera podniosła na mnie wzrok. Już miałam ją pytać o przyczynę tego złego nastroju, gdy na drodze przed nami pojawił się czarny wilk. Nie był to jednak Jaskier, nie znałam tego wilka.
- Kto to? - Zapytałam, zapominając już o wcześniejszym pytaniu.
- To Lenek. - Odparła samica z już nieco weselszym wyrazem pyska.

< Lerka lub Lenek? >

piątek, 21 kwietnia 2017

Od Maxa CD Oleandra

Oleander westchnął z rozczarowaniem. Widocznie i on chciałby się dowiedzieć czegoś więcej o znalezisku.
- Tak, więc pozostaje nam wrócić do porządkowania papierów i później się zastanowimy co z tym zrobić - powiedział niezbyt zadowolony odkładając znalezisko na jedną ze znajdujących się w tym pomieszczeniu skał.
Kiwnąłem głową na znak zgody i dalej kontynuowałem mozolną pracę. Sekunda, za sekundą... Minuta za minutą... I w końcu nawet godzina za godziną... Czas dłużył się niemiłosiernie, na szczęście mogłem się pocieszyć faktem, że już powoli kończyliśmy porządkować papiery. Po niespełna piętnastu minutach wreszcie skończyliśmy swą pracę i mogliśmy trochę odpocząć. Wstałem i przeciągając się rozprostowałem wszystkie kości, po czym chciałem już wyjść, lecz zatrzymał mnie głos Oleandra :
- Zapomniałeś, że mieliśmy jeszcze rozwiązać zagadkę z tym ? - tu wskazał na kartkę, którą przedtem znalazłem wśród innych papierów
Wyjrzałem na zewnątrz, słońce już powoli chyliło się ku zachodowi.
- Nie możemy tego zrobić rano ? - spytałem - Niedługo już będzie ciemno, a ja jeszcze muszę zapolować. Z resztą, na głodniaka i tak bym nic nie wymyślił...
- Hmm... - zastanawiał się Oleander - A ty jak uważasz Mundusie ?
- Jutro - powiedział krótko ptak - I tak dziś niewiele wymyślę
- No to, ustalone - stwierdził basior, wyglądając nawet na trochę zadowolonego
Już się kierowałem do wyjścia, gdy ponownie zatrzymał mnie głos Oleandra :
- Max ?
- Tak ?
- Właściwie, chętnie zapoluję z tobą - oznajmił biały basior wesoło

< Oleander ? >