niedziela, 15 stycznia 2017

Wasze opinie!

Drodzy członkowie WSC!
Bardzo cieszę się, że nadal jesteście z nami, Wy, starzy członkowie naszej watahy. Dziękuję za Waszą lojalność i wiele opowiadań napisanych wspólnie.
Bardzo serdecznie witam i pozdrawiam także tych, którzy dołączyli niedawno do naszego grona i właśnie się aklimatyzują.
Pragnę z radością nie mniejszą niż przy każdym nowym udoskonaleniu zawiadomić, że w zakładce "Nasz Głos!" w Kronikach Taktykach powstał rozdział zatytułowany "Wasze opinie" Zachęcam Was do tego, abyście i Wy ocenili naszą watahę i napisali co o niej sądzicie. Komentarze zarówno starych, jak i nowych członków są zawsze mile widziane. Postaramy odpowiedzieć również na Wasze pytania. Tak więc uwagi, pytania i komentarze które leżą Wam na sercu, mogą od teraz zostać napisane w powyższej zakładce.

                                                                                Wasz samiec alfa,
                                                                                    Beryl

Od Lerki CD Amber

- Ależ oczywiście, moja droga - machnęłam ogonem pełna radości - to z resztą bardzo niedaleko stąd. Chyba, że ktoś chce okrążyć całe terytorium WSC w jeden dzień. To gorzej. Z resztą i tak nie zdążyłybyśmy zrobić tego dzisiaj. Ściemnia się. Ale jeśli chcesz, mogę pokazać ci wspólną część WSC i WWN oraz bezpiecznie doprowadzić do domu. Wiesz już, gdzie chcesz mieszkać?
- Mniej więcej - odrzekła Amber.
- Więc chodźmy - starałam się nie pokazywać tego po sobie, jednak spotkanie z Mundusem trochę mnie załamało. Coś jednak musiało się stać. Nawet Amber to zauważyła.
- Oto Jezioro Dziewięciu Cieni - wskazałam łapą na zamarznięte jeziorko w środku lasu, o nieco stromych brzegach - ładne, prawda? Niektórzy uważają, że magiczne. Co nie zmienia faktu, że nie wygląda zbyt reprezentacyjnie. Mówię o nim, gdyż wszyscy o nim mówią. Jednakże jest takie małe... - skrzywiłam się - nie ma go nawet na mapie.
- Mówisz, że jest magiczne? - Amber zainteresowała się ty tematem.
- Najprawdopodobniej - ziewnęłam - jak napijesz się wody z tego jeziora, możesz zobaczyć swoich przodków. Czyli teraz za wiele nie zobaczysz. Chyba, że działa to też z lodem.
- I można porozmawiać z nimi? - zapytała z nadzieją w oczach.
- Nie dam głowy. W końcu są martwi, nie? - uśmiechnęłam się niepewnie. Nie wiedziałam, co zamierza Amber - ale... hm. Chodźmy do Lasku. Bardzo tam ładnie. To chyba jedna z najstarszych, zalesionych części WSC, wiesz? - znów pogrążyłam się w opowieści.

< Amber? >

Od Amber CD Lerki

Skinęłam przytakująco głową.
- Więc tak... - Zaczęłam - Pochodzę z niewielkiej watahy, spory kawałek drogi na południe stąd. Zawędrowałam tutaj przez przypadek, szłam po prostu przed siebie a Wataha Srebrnego Chabra była pierwszą watahą jaką udało mi się spotkać po tym jak opuściłam rodzinny dom.
- Hmm... - Ptak na chwilę się zamyślił - W porządku, to wszystko co chciałem wiedzieć.
Po tych słowach pierzaste stworzenie wstało i zaczęło odchodzić. Po chwili wzbił się w powietrze i zniknął z mojego pola widzenia. Przekrzywiłam nieznacznie głowę.
- Czy on zawsze taki jest? - Zapytałam bez zastanowienia.
- Jaki?
- Sama nie wiem. - Stwierdziłam po krótkim zastanowieniu - Taki jakby z głową w chmurach?
Tak, powiedziała to wadera, która często sama zapomina o tym świecie. Oczywiście, miałam tendencje do zupełnego odbiegania myślami od tematu. Nie sądziłam, że to coś szczególnie złego ale zwykle jeśli spotykało to kogoś innego niż mnie to coś musiało być na rzeczy. Chodź może odniosłam takie wrażenie tylko dlatego, że jeszcze nigdy nie spotkałam nikogo podobnego do mnie. Kątem oka spojrzałam na Lerkę, może nie powinnam była o to pytać?

- Nie - Odparła krótko samica i dodała - Widzisz, nie było tak strasznie prawda?
Pokiwałam przytakująco głową. Wraz z waderą zabrałyśmy się w końcu za jedzenie. Nasza zdobycz smakowała świetnie, nie pamiętałam już nawet kiedy miałam okazję tak się najeść. Po posiłku odpoczęłyśmy chwilę. Szybko jednak znudziło mi się to siedzenie w miejscu.
- Hej Lerka, mogę cię o coś jeszcze prosić? - Zapytałam trochę niepewnie.
- Oczywiście, co takiego?
- Powiedziałaś wcześniej, że świetnie znasz tą okolicę. Pomogła byś mi wrócić z powrotem na tereny WSC i ewentualnie trochę oprowadzić tak abym się już nie gubiła?

< Lerka? >

Od Toxic CD Lenka

Jasne, przyda się znać tereny i innych członków...-odpowiedziałam
-To idziemy...-odpowiedział nie pewnie wilk
Najpierw poszliśmy w stronę wsi, Lenek wyczuł to że się trochę boję więc zwolnił.
-Nie masz, khy khy, czego bać!-basior uśmiechnął się do mnie
-A właśnie, nie przedstawiłam Ci się, mam na imię Toxic - przedstawiłam Mu się
-Ładnie...-odpowiedział
Nim się obejrzałam byliśmy już w wiosce, ludzie przywitali Nas bardzo miło, spoglądali na mnie lekko zdziwieni, ponieważ wyróżniałam się.
-Gdzie chcesz teraz pójść?-zapytał
-Hmm... a gdzie proponujesz?-czekałam na odpowiedź, Lerek się trochę zastanawiał, lecz po chwili powiedział.
-Proponuje pójście do Lasku, możemy, khy khy, możemy też obejrzeć ''Skałę Wielkiego Huka''.-zaproponował Basior
-Idźmy więc!-krzyknęłam zadowolona

< Lenek? >

Od Lerki CD Amber

- Dobry wieczór - powiedział Mundus cicho.
- Witaj, Mundusiu! - uśmiechnęłam się radośnie, widząc jak ptak bezszelestnie zbliża się do nas.
- Mam przyjemność z Amber, jak sądzę? Jest pani nowa w naszej watasze. W związku z tym muszę zadać pani kilka pytań - usiadł naprzeciwko nas.
- Słucham? - zapytała niepewnie Amber.
- Ech nie zwracaj na to uwagi - machnęłam łapą - zwykłe formalności, ot co.
- Jeżeli tak zechcesz to nazwać - uśmiechnął się lekko patrząc mi prosto w oczy, tak jak robił to dawniej, kiedy siedzieliśmy razem w jaskini razem z mamą... ledwo to pamiętam.
- Po pierwsze i najważniejsze, skąd pochodzisz. Po drugie muszę wiedzieć, co sprowadziło cię t u t a j... - ostatnie słowo wypowiedział bardzo cicho i jakby zamyślił się na chwilę. Popatrzył na ziemię. Ja również, jednak nie zauważyłam na niej nic nadzwyczajnego. Przyszło mi do głowy, że mój przyjaciel jest jakiś nie swój.
- Nie traktuj tego jak przesłuchanie - starałam się rozluźnić i tak już napiętą atmosferę - mówiłam już. To tylko rutynowe działania. Teraz każdy nowy członek WSC przez to przechodzi. Prawda, Mundurku?
- Ech... tak, jeśli chcesz - ptak popatrzył na mnie, po czym znów wbił wzrok w ziemię.
- Wiesz, Amber, że ja i Mundurek znamy się już bardzo długo? To znaczy, całe moje życie. To znaczy, jeżeli będziesz czegoś od niego potrzebować, zawsze możesz zwrócić się do mnie - zaśmiałam się - niewielu z nas może pochwalić się takimi znajomościami.
- Taaak. Wychowywałem cię. Chociaż większość wilków już o tym zapomniała, jestem towarzyszem twojej matki - przez chwilę wydawało się, że rozpogodził się, jednak wspomniawszy o mojej matce westchnął głęboko i powiedział przymknąwszy oczy - odpowiedz już na te pytania. Nie przeciągajmy tego.

< Amber? >

Od Lenka CD Toxic

Obca wadera. W naszej watasze. Założę się, że Beryl nawet nie wie o jej obecności. Nareszcie będę mógł się wykazać i powiedzieć mu, że ktoś nowy jest na naszych terenach. Może mnie awansuje. Co prawda jestem teraz chory i zastępują mnie Jaskier z Mundusem, jednak prawdziwy stróż jest zawsze na straży.
Usiadłem na skraju lasu. Już przez dłuższą chwilę obserwowałem wilczycę. Jako wzorowy stróż muszę wiedzieć o wszystkim, co dzieje się na naszych terenach. Lecę powiedzieć Berylow... khy khy khy... o nie. Zakaszlałem i dostrzegła mnie. Będę musiał wytłumaczyć się z tego podglądania. Nie wie przecież, że to mój zawód.
- Witam cię, znużona wędrowczyni - skłoniłem się lekko - z pewnością jeszcze tego nie wiesz, jednak znajdujesz się na terenach Watahy Srebrnego Chabra. Jestem tutaj stróżem. Mogę eskortować cię do jaskini Eclipse i Beryla, naszych drogich alf, jeśli chcesz. Tam będziesz mogła zameldować swoją obecność w WSC, a może nawet zechcesz dołączyć do naszej watahy. Mam nadzieję, że ci się tu spodoba...
- Należę do niej od kilku dni - odpowiedziała wadera - przypadkiem znalazłam się nad tą rzeką - zapadła krępująca cisza.
- Och, wybacz. Nie poznaliśmy się jeszcze, a wyglądałaś na zagubionego wędrowca. Mogę w ramach obchodu terenów oprowadzić cię po naszej watasze, jeżeli tego zapragniesz. Mam nadzieję, że nie mówię zbyt dużo. Pewien mój przyjaciel często mi to wypomina. Ale cóż mam poradzić, kiedy już tak jest. Ach, właśnie. Zapomniałbym. Na imię mi Lenek. Mieszkam tu tak długo, że, khy khy... wybacz, jestem chory. Mieszkam tu tak długo, że mogę powiedzieć ci wszystko o wszystkich. Chcesz kogoś poznać? Mam pomysł. Przedstawię ci wszystkich członków WSC.
Jak zwykle mój wrodzony entuzjazm wziął górę. Zamachałem ogonem, czekając na odpowiedź.

< Toxic? >

Od Amber CD Lerki

Byłam szczęśliwa mogąc dołączyć do Watahy Srebrnego Chabra. Od czasu opuszczenia rodzinnego domu nie udało mi się spotkać jeszcze żadnej innej watahy. Do watahy zostałam przyjęta przez samca alfa, Beryla. Nie trwało to długo i szybko mogłam zacząć zwiedzać tereny. Przed tym jednak postanowiłam wybrać się na małe polowanie. Nie poznałam jednak jeszcze nikogo kto mógł by mi towarzyszyć więc zaczęłam polować sama. Niestety wszystko zakończyło się fiaskiem, jak zawsze musiałam coś przeoczyć i moja zdobycz uciekła. W pogoni za nią zapędziłam się na jakieś obce tereny. Nie byłam pewna tego gdzie się znalazłam ale czułam, że nie są to tereny WSC. W powietrzu wyczułam czyiś zapach. Podążając jego tropem dotarłam do jaskini. Przed nią zauważyłam siedzącą waderę, miała ona jasne futro i dość długie włosy. Zrobiłam jeszcze kilka kroków aby móc się jej lepiej przyjrzeć. Wtedy jednak nieopatrznie uderzyłam ogonem w pobliskie krzaki. Wadera wyraźnie usłyszała ten szelest.
- Kto tam? - Zapytała patrząc dokładnie w moją stronę.
- Przepraszam, chyba się zgubiłam. - Powiedziałam wychodząc z kryjówki.
Samica wydała mi się miła, dość szybko zaczęłyśmy normalną rozmowę. W jej trakcie dowiedziałam się o kimś imieniem Mundus. Samica powiedziała mi, że w niedługim czasie powinnam się na niego natknąć. Chodź określenie służba wywiadowcza nieco mnie zaniepokoiło wadera szybko mnie uspokoiła. Pod koniec naszej rozmowy wilczyca zaproponowała mi wspólne polowanie. Zadowolona machnęłam ogonem.
- Naprawdę chcesz ze mną polować? - Zapytałam aby potwierdzić to co usłyszałam.
Samica skinęła przytakująco głową. Wstała i skierowała wzrok w stronę lasu.
- Znam dobre miejsce na polowanie.
Zadowolona natychmiast podążyłam za wilczycą. Teraz gdy szłam tuż obok niej zauważyłam, że jest ode mnie wyższa. W sumie nie było to trudne, większość wilków była ode mnie większa. Postawiłam wysoko uszy, teraz już wydawałyśmy się być tego samego wzrostu. Uśmiechnęłam się do siebie, wszystko ma czasem swoje plusy.
Po jakiś czasie dotarłyśmy do polany. Pasło się tam niewielkie stadko saren. Oblizałam się już czując w pysku smak świeżego mięsa.
- Ta po prawej zaraz odejdzie od stada. - Powiedziała nagle samica wyrywając mnie z zamyślenia.
Skinęłam przytakująco głową. Dalej poruszałyśmy się już prawie bez słów. Ja zajęłam się odgonieniem ofiary jeszcze dalej. Wiedziałam, że prędzej czy później i tak zrobię coś co pewnie ją wystraszy więc przynajmniej mogłam to wykorzystać. Wystarczyło kilka chwil i sarna leżała już na ziemi.
- Udało się! - Zawołałam zadowolona.
- Oczywiście - Powiedziała z uśmiechem wilczyca - A teraz jedzmy.
Skinęłam przytakująco głową.
- Dziękuję... - W tym momencie zamilkłam i położyłam uszy, po chwili namysłu dodałam - Zapomniałam zapytać jak masz na imię.
- Lerka.
- Dziękuję Lerka. - Powiedziałam machając przy tym ogonem.
Usidłam i już miałam się zabierać do jedzenia gdy moją uwagę przykuł lądujący niedaleko niebieski ptak. Przyglądałam mu się z zaciekawieniem. Jeszcze nigdy wcześniej nie widziałam takiego stworzenia. Samica najwyraźniej zauważyła, że coś mnie zajęło ponieważ już po chwili usłyszałam jej głos.
- Mundus. - Powiedziała.
- On? - Zapytałam z niedowierzaniem - Myślałam..., że to będzie wilk. - Ostatnie słowa pady gdy już ptak znajdował się obok nas.
Czułam na sobie jego przeszywający wzrok.

< Lerka? >